Refleksje przedświąteczne takie z obrazem Pietera Bruegela starszego
To celowy „mariaż i kolaż” symboli. Takie ... kulturowe sacrum i profanum, urodzone przedświątecznie w mej głowie.
Za czasów Pietera Bruegela starszego inaczej była i ta pora roku postrzegana, i ta nadzieja świąt, i ich świętowania, refleksje na ony czas tamtego okresu.
Gdzieś umieszczone na osi czasu dawno a i może nie do końca zapomniane. Po tym moim mariażu/kolażu pewnie Pieter Bruegel starszy „przewraca się w grobie”. Cóż tak zlepiłem to wszystko w taką, hm, może „kulę śnieżną” może i ona przyniesie jakąś lawinę, która zmiecie zło w nas?!
Niemniej chciałem oddać to co łazi mi po głowie od dłuższego czasu i niepokoi jakąś duszną nicością pustą. „Multi” kulturową europejską (tak roboczo nazwijmy) wydmuszką pojęć, chęci i braku czegoś constans.
To co niby z daleka wygląda constans a wcale takim stałym nie jest.
Piszę bo doświadczyłem tego i nie żalę się tu – tylko refleksyjnie spoglądam w minione lata, miesiące, dni...
To co towarzyszyło mi w naiwnym dzieciństwie, pełnym ciepła i dobroci poprzez doświadczenia, wybory życiowe wszelakie bez oceny jakie, poprzez poznawanie meandrów życia po dzień dzisiejszy.
Mam takie a nie inne spojrzenie tu i teraz na to, co mnie otacza.
A i tak, jakże to jest zbyt mało wiadomych - do tego podstawowego równania jakim jest życie! Raczej jego równanie „sensownego wyliczenia”.
Wiem co ja tego nie dokonam i podejrzewam co i wielu innych, którzy szukali sensu, nawet sensu swoich przypadków, też tego nie dokona. Jeśli ktoś w ogóle. Może więc nigdy.
Chociaż Homo Sapiens Sapiens się sili.
Religia to nazywa wolą bożą lub jeszcze inaczej. Ateiści pewnie inaczej np. losem. Gnostycy inaczej, agnostycy jeszcze inaczej...
Ba, a przyczłapie do grona próbujących rozwikłać dylemat ktoś, np. z innego kręgu kultury, innej religii, lub w obrębie chrześcijaństwa innej denominacji … i równanie powiększy swą skalę do entej, entych możliwości ... stając się nierozwiązywalne.
Więc zamiast dłubać w sensie istnienia, sensie bytu i czegoś tam jeszcze. Bądźmy w miarę poprawni, dobrzy nawzajem i naprawdę przekazujmy sobie pokój a nie tylko enigmatyczny „znak pokoju” pod którym tkwią pokłady (mniejsze, większe) naszej osobistej hipokryzji.
Pokój z nami!
Czego wszystkim Wam Szanowni Czytający ten tekst życzę a więc i sobie również.
Spokojnych Świąt! (Jakkolwiek je Obchodzicie lub nie}. Dobrego czasu w dobroci, spokoju i jeśli to możliwe w radości, miłości i bezpiecznym bezpieczeństwie.
@ Krzysztof Hajbowicz
*”Jednym z „zimowych” obrazów Bruegla jest Pejzaż zimowy z łyżwiarzami i pułapką na ptaki (1565 r.). Stanowi on symboliczną przestrogę przed brakiem refleksji nad śmiercią, gdzie wszystko co pozornie wesołe i normalne zagrożone jest unicestwieniem.
W obrazie tym panuje cudowne światło, jasne, niemalże złote, surowe i milczące. Inne dzieła Bruegla przedstawiającą tę porę roku to: pełna dynamizmu i ponurego nastroju Rzeź niewiniątek, Pokłon Trzech Króli na śniegu oraz Spis ludności.
Wszystkie te obrazy pokazują jak wiele niuansów posiada zimowa aura, ale udowadniają również niemałą trudność w jej obrazowaniu. Wszak zima jest śmiercią. Czy można przedstawić śmierć bez nadania jej rysu trywialności? Bez umniejszenia jej władzy i panowania? Wydaje się, że Bruegel w swoich zimowych, surowych obrazach złożył śmierci hołd, największy z możliwych.”
*autorki portalu „Niezła sztuka”
https://niezlasztuka.net/o-sztuce/pieter-bruegel-mysliwi-na-sniegu/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz