wtorek, 6 sierpnia 2019

Odpowiedzi na źle postawione pytania

Co to za sekta to AA?! Ja się nie dam zamknąć na “odwyku” 

.
Jest wiele nieporozumień wynikających z obiegowych opinii, i wspomnianych we wcześniejszym artykule np. fałszywych przekonań, stereotypów, mitów, itp.  Spróbujemy poniżej skorygować, ujaśnić to, co stoi w sprzeczności z rzeczywistością, tak naprawdę nie pozwala podejść do sprawy z otwartością, a jedynie z oporem i odrzuceniem. 

"Sekta AA …"

To oczywiście nie jest, żadna sekta! Ruch anonimowych alkoholików – bo tak brzmi pełna nazwa tego pomocowego zjawiska, jest zbiorem, luźnym i niezależnym od siebie zrzeszeniem osób, które uznały, że sobie samym nie dadzą rady z własnym uzależnieniem. Postanowiły więc wspólnie wzajemnie wspierając się doświadczeniem, wiedzą na temat swojej przypadłości, choroby - uzależnienia - pracować nad swoim rozwojem i poznaniem siebie.



Dzieląc się tym samym spostrzeżeniami osobistymi na swój jedynie temat. Obserwując siebie osobiście samemu, dzieląc przemyśleniami i stanem w jakim w danym czasie odczuwają. To nic innego jak grupa wsparcia osobistego. Zresztą wiele zachodnich sposobów na rozwój firm, korporacyjnych struktur, skorzystała z doświadczeń AA i przeflancowało na potrzeby rozwoju doświadczenie budowania i funkcjonowania biznesu - pochodzące z lat trzydziestych od założycieli AA i późniejszych doświadczeń Aowców w rożnych krajach.


Poniżej podamy linki dla chcących zdobyć więcej wiedzy na ten temat czym jest AA, czym zasady działania, kim są, itp.

Dość tylko powiedzieć, że funkcjonowanie AA określają tzw. kroki czyli zasady które maja pomóc w osobistym rozwoju (i pomagają na bank) każdemu kto szuka pomocy w AA. I dotyczą jedynie tego kto je ma stosować wobec samego siebie i stosuje.

Tak zwane "dwanaście kroków" określa zasady funkcjonowania w grupie i grupy wobec zewnętrza ( instytucji, ludzi i zachowania, finansów, etc.). I przede wszystkim nie jest to instytucja, jakikolwiek kościół, itp. Natomiast grupy te są ważnym elementem w kompleksowym systemie pomocowym tzw. AfterCare. 

Dotyczy to obszarów miast, wsi, programów miejskich i gminnych, zawodowych placówek  leczenia i wsparcia powiązanych z NFZ, działań pomocowych świeckich i kościołów, klubów abstynenta i całego ruchu abstynenckiego, służb wszelakich. Tylko mądre  współdziałanie pozwala mądrze przeciwdziałać, pomagać i leczyć. 

A zacznijmy od tego; 

"Kim jesteśmy?
My, uczestnicy AA - zarówno mężczyźni, jak i kobiety - jesteśmy ludźmi, którzy przekonali się i przyznali, że nie panują nad alkoholem. Dowiedzieliśmy się, że musimy żyć bez niego, jeżeli chcemy uniknąć katastrofy w życiu naszym i naszych bliskich.

Jesteśmy częścią nieformalnej międzynarodowej wspólnoty, działającej obecnie w ponad 160 krajach, na którą składają się tysiące grup w lokalnych społecznościach. Mamy tylko jeden zasadniczy cel: utrzymać własną trzeźwość i pomagać tym, którzy zwracają się do nas o pomoc w osiągnięciu trzeźwości. - kliknij aby przejść na stronę gdzie uzyskacie Państwo więcej rzetelnej wiedzy i "odczarujecie" mity na Ich temat.

Na wzór Anonimowych Alkoholików pojawiło się wiele innych ruchów samopomocowych np. AL-Anon - grupy dla osób współuzależnionych, Al-Aten - grupy dla nastolatków, młodzieży, którzy doświadczają uzależnienia obojga rodziców, lub jednego z nich czy opiekunów, opiekuna. Są grupy samopomocowe AN - dla uzależnionych od narkotyków, są grupy DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików) etc, etc. 

I jeszcze jedno co pokutuje w naszym kraju okropnie i świadczy o kompletnej niewiedzy w tej materii. Nie ma klubów Anonimowych Alkoholików i nigdy nie było! To nieszczęśliwy zlepek pojęć, wprowadzający fałsz i mętlik. Anonimowe grupy spotykają się często w pomieszczeniach klubów np. abstynenta - ale nie są ich częścią, ani nie są zależne ani tożsame z abstynentami.

Abstynenci to ludzie którzy wybrali funkcjonowanie bez alkoholu nie z powodu choroby ale z innych wyborów. Przekonań, chęci funkcjonowania bez używek, etc. To jest wybór świadomy i niczym nie naznaczony. Alkoholicy natomiast siłą rzeczy to ludzie, którzy wiedząc na co chorują - nie piją alkoholu świadomie. Alkoholik - to nie przezwisko, inwektywa! Bowiem czy inwektywa jest słowo "cukrzyk"?

"Zamykanie" w oddziale "by leczyć na siłę!"

Z tym zamykaniem też jest pełno mitów. Owszem mówi się o leczeniu w systemie zamkniętym. Ale tylko po to by odróżnić od ambulatoryjnego, naszym zdaniem mniej skutecznego i dającego mniej komfortu rozbrojenia mechanizmów obronnych choroby pacjentki(ta), nauczenia go funkcjonowania w abstynencji by umiała) przeżyć.

By umiał(a) poradzić obie w funkcjonowaniu, poradzić praktycznie z głodem alkoholowym a w konsekwencji z nawrotem choroby alkoholowej skutecznie.


zdjęcie "markowane"
ze źródła http://veroling.pl/darmowe-zdjecia-uzytek-komercyjny
 nie przedstawia żadnych konkretnych osób w procesie terapii
Na oddziałach nikt nikogo nie zamyka jak w wiezieniu. 

Głównie system "zamknięty" ma pomóc się skupić jedynie na własnym uzależnieniu. Ma chronić przed intruzywnym przeszkadzaniem (od przysłowiowej nawet wspaniałej teściowej, rodziny, komornika, wierzycieli, etc.) i zabieraniem efektów pracy nad sobą. 

Podczas pobytu w ośrodku czy na oddziale targają pacjentami wszelkie emocje. 

Odkrywanie siebie na nowo

Pacjenci odkrywają obszary których zazwyczaj do tej pory nie znali. Zderzają się i zmagają  z bólem psychicznym i innymi nieprzyjemnymi dla pracującego nad sobą poczuciami. 


Dawniej odreagowywaliby sięgając po używkę, np alkohol. 

Czasem przychodzi ochota opuszczenia ośrodka, oddziału i zerwania kontraktu terapeutycznego - bo wydaje się, że ciśnienie bólu, wszystkiego w głowie nagromadzonego nie pozwoli wytrzymać tam ani chwili. 

To się przydarza każdemu i świadczy bardziej o procesie zdrowienia. Ale cóż ... jeśli wyjdziesz z oddziału, z terenu ośrodka czy placówki ... zerwiesz kontrakt, a sobie nie pomożesz. 

Znamy takich co byli w ośrodkach czy oddziałach po kilka razy. No i im nie pomogło - to mit. Sama bytność "w" czy "na" - nie pomoże oczywiście! 

To do Ciebie zależy - ile ze sobą zrobisz dobrego dla siebie 

Tam (w ośrodku, oddziale) od terapeutów począwszy, poprzez indywidualny program pracy nad sobą, grupy takich osób jak Ty, mających takie same problemy jak Ty - od pracy nad sobą w tym kontekście zależy ile weźmiesz dla siebie i ile Tobie ten pobyt da praktycznego. 


http://www.wotuwstanomino.pl/dla-pacjenta/rozpocznij-leczenie/pierwszy-kontakt/
W oddziale, placówce, ośrodku odwykowym podpisawszy pierwej tzw. kontrakt terapeutyczny - realizują program oparty na ich diagnozie dokonanych w wyniku testów, rozmów z psychologami, po analizie zespołu terapeutycznego, terapeuty prowadzącego, etc. 

Kontrakt też zawiera klauzule, by dostosować się do wymogów  i potrzeb terapii - aby ona mogła w rezultacie być skuteczna. To pacjent sam pracuje nad zmianą i tylko od jego zaangażowania i motywacji zależy czy będzie ona skuteczna czy też mniej. 

Więcej możecie poprzeglądać np. na stronie jednego z wielu ośrodków leczenia uzależnień - podajemy poniżej link do OLUA w Stanominie (z NFZ - wystarczy zadzwonić i umówić termin)

No i podstawowa wiadomość, a raczej mit mieszący w głowach samym interesowanym jak i ich bliskim. Tylko pobyt w ośrodku, placówce (czy w pełnym wymiarze ambulatoryjnym) możemy nazwać leczeniem odwykowym! Leczeniem odwykowym nie jest np. szpitalny pobyt na detoksykacji i proces odtruwania organizmu. 

Popularnie zwany "detoks" - to doraźne ratowanie zdrowia i farmakologiczne odtruwanie organizmu. Dopiero terapia i psychologiczna praca nad sobą mogą przynieść oczekiwane rezultaty. Inaczej nic nie zmieni funkcjonowania osoby uzależnionej.

Co z tą "silną wolą"?

Nawet "mocne postanowienie poprawy" (po raz pięćset sześćdziesiąty siódmy np. pod przysięgą na co tylko wam przyjdzie do głowy ... niestety nie naprawi niczego. Choćbyście głęboko to wierzyli, że osoba uzależniona tak uczyni a i ona sama pewnie tak wierzyła przysięgając szczerze. 

To biologia, i cały konglomerat psychosomatycznych uwarunkowań, przyzwyczajeń i mechanizmy obronne nie pozwolą przysięgi zrealizować - przysięgającemu.

To nie słaba wola, bo tu ona ma niewiele do powiedzenia w konfrontacji z ogromem, z którym się zderza uzależniony. Może to nie jest zbyt terapeutyczne, ale ... przy rozwolnieniu silna wola tez nie pomoże. Trzeba uważać co się je, trzeba dbać o inne rzeczy - w konsekwencji jest szansa ominięcia nieprzyjemności rozwolnienia. Silna wola jest pomocna - ale sama nic nie zdziała (to tylko racjonalizacja - jeden z mechanizmów, którymi obudowane jest nasze myślenie) 

A po zakończeniu terapii w oddziale czy ośrodku ...

Pacjentka, pacjent po wyjściu "w życie" po podstawowym czasie programu terapeutycznego (np. 8 tygodni), jeśli będzie nad sobą pracował(a) i rzetelnie przezeń przejdzie. Razem z terapeutą prowadzącym i innymi osobami w oddziale czy ośrodku - wyjdzie z tzw. Programem na wyjście. To ważne - od jakości tego programu i późniejszej jego realizacji - zależy czy pomoże to utrzymać abstynencję i przyniesie wymierne efekty pobyt. 

By tak się stało konieczne jest korzystanie z wszystkiego co daje w środowisku system AfterCare - a więc wizyty u psychologa, uczestnictwo w grupie AA, w grupie wsparcia, kontakt z innymi niepijącymi alkoholikami czy abstynentami w klubie abstynenta, kontakt ze wspólnotami kościelnymi, rozwój życia duchowego lub inna droga pozwalająca budować sensowny kręgosłup wartości.  

No i jeszcze jedno - jeśli po jakimś czasie najdzie osobę uzależnioną, że tylko własne zdrowienie się liczy i z klubu abstynenta, czy innych zajęć nie będzie wracał - wracała  do domu tak jak za czasów czynnego picia - to też nie dobrze. 

Relacje i proporcje

Trzeźwość, jej zachowywanie jest oparte na zdrowych proporcjach w relacjach z innymi ludźmi. Z rodziną, w relacjach w pracy - którą może odzyskasz, w relacjach z tym w co wierzyłeś, wierzysz i Masz przekonanie. 

W kontekście wewnętrznych i zewnętrznych  relacjach z Bogiem, Stwórcą, ze swoim osobistym przekonaniem doznań Transcendencji. Proces tak zwanego trzeźwienia - to nie proces leczenia kaca - to proces powrotu do normalności i stabilizacji bez sięgania po alkohol. 

Bo związek chemiczny  C2H5OH zawsze będzie, czy to się komu podoba czy nie. Tyle tylko nie musisz po niego sięgać. 

Chociaż dziwnie to zabrzmi, to nie staraj się pomagać (na wczesnym etapie zaprzestania picia) pijącym uzależnionym - od tego są całe systemy pomocowe. procedury służb, działania np. Kościoła Ulicznego,  Coffee House chrześcijańskich misji Teen Challenge, czy działań Kościoła Katolickiego oraz świeckich stowarzyszeń i instytucji. Jest cały konglomerat w różnych środowiskach. Idzie tu o to by te wszystkie elementy ze sobą współdziałały a nie prześcigały w tym kto więcej, lepiej, itp. 


 

 



Nikt sobie sam nie da rady ani też żadna instytucja, nie wiadomo jakimi łaskami namaszczona w przekonaniu ją prowadzących. Wszyscy skazani są na efektywną współpracę. Jeśli Jesteś po podstawowej terapii i na początku drogi - to bezpieczniej będzie, gdy zajmiesz się swoim rozwojem, korzystając z wszelkich dobrodziejstw pomocowych z rożnych obszarów i instytucji na swoim terenie. Czas na pomaganie przyjdzie - gdy już Będziecie gotowi. 

A to musi pochłonąć sporo czasu własnego treningu bycia trzeźwymi.
Taka chęć dzielenia się radością z umiejętności zachowywania abstynencji jest fajna - ale Masz do tego np. grupy Anonimowych Alkoholików. Ucz się, czerp wiedzę oraz obudowuj skutecznie swoją trzeźwość. 

Nie jest Tobie potrzebne bieganie po polu minowym emocjonalnych niebezpieczeństw. 

Tu chodzi o Twoje życie, relacje z bliskimi  - jak pewnie zdążyłaś (łeś) stwierdzić - nie zmarnuj tego. Powodzenia.
ABAH 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza