wtorek, 13 marca 2018

Zawody, funkcje i ich pełnienie a postrzeganie

Zdewaluowany Hipokrates

.
Dowodem na starożytny rodowód zawodów zaufania publicznego jest treść przysięgi Hipokratesa składanej przez lekarzy, zgodnie z którą: "Mistrza mego w tej sztuce (leczenia) będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim mieniem, i na żądanie zaspokajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swoich braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu".


https://patriots.cupsell.pl/produkt/223381-Koszulka-damska-
bia-a-3-B-G-HONOR-OJCZYZNA.html
PROJEKT KOSZULKI DAMSKIEJ
Spadek w rankingu

"Niemal każdego dnia sondaże prezentowane przez ośrodki badania opinii społecznej wskazują na znaczący spadek zaufania obywateli do przedstawicieli niektórych grup zawodowych. Owa zła sława dosięgła również uznawanych za pierwowzór pełnienia misji społecznej zawodów określanych mianem zawodów zaufania publicznego". 

Obecnie łączy się je przeważnie z widoczną w szeregach osób wykonujących te zawody korupcją, przejawami daleko idącego nepotyzmu, zamkniętym dostępem do wyuczonego zawodu, aż w konsekwencji … tego z upadkiem tradycji i autorytetów. 

Gdy do tego domieszamy chciwość, chęć bycia ważnym (kimś – niestety niskie poczucie własnej wartości), egoizm, pozorne kompetencje (dyplom jest, gorzej z sercem i rozumem), pozorną empatię (no o co chodzi?! Przecież pochylam się nad …)

Wycieranie sobie buzi zachowawczymi procederami (co nie zwalnia wszak  od procesu myślenia), wycierania sobie buzi Panem Bogiem i wszelkimi bliżej niezdefiniowanymi pojęciami - a obiegowo - krążącymi jako podstawa i usprawiedliwienia. Wszak dla każdego mają one inne znaczenie i wartość, etc, etc, 

No to, nie wygląda, to najlepiej 

Kiedyś pewnej „kolejności dziobania”, co kto mógł, co by odważył się uczynić pilnowały gildie, cechy obecnie związki i stowarzyszenia różnych wysoce tytularnych ciał. Niestety podobnie jak te zawody i funkcje o których w artykule mowa, też się dewaluują, tracą na szacunku – z wyżej podobnych powodów. 

Pewnie i "drzewiej" bywało podobnie

Niemniej nie w takim tempie. Jakby rozum parował, a dobre chęci idące z pragmatyzmem, przejrzystość, transparentność były(ostawały się teraz) jedynie swoistym , niepotrzebny kurzem.
Wszystko zaczyna przybierać postać pozorów, pewnej nieprawdziwej otoczki, swoistego  „udawactwa” – że to co czynione, czynione jest z myślą o innych, dla innych.

Wielu z nas karmi się mitem ... 
- że przecież nie wszyscy, nie wszystkie grupy …

Zaraz wynajdujemy sobie przykłady bogobojnych duchownych, oddanych sprawie ludzi palestry, służb czy zwykłych urzędników. Czyli osób – w większości takich jak my, takich jakich chcielibyśmy ich postrzegać. Wszak na czymś do jasnej Anielki trzeba się opierać, w „coś” wierzyć, prawda?!
Więc standardowo wierzymy i ufamy strażakom najbardziej, potem jest luka ale to nie istotne. To pozwala włączyć nasz myślowy racjonalizm by sobie „zracjonalizować”, że przecież do cholery muszą być zawody, ludzie zaufania publicznego bo świat się nie składa jedynie z hochsztaplerów i cwaniaków. 

Tylko jakoś trudno nam dopuścić do własnej głowy, gdy liżemy własne rany, poranione łapy, dumę, człowieczeństwo, że oto właśnie … coraz trudniej spotkać prawych, rzetelnych, altruistycznych i oddanych innym … ludzi. A może już takich nie ma, a wcześniej nigdy nie było?! Natomiast karmiliśmy się naszymi wyobrażeniami i mitami …  
ABAH
przy wsparciu wniosków, cytatów z lektury publikacji 
Radosława Żuka i Łukasza Mazura 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza