sobota, 15 grudnia 2018

Spotkanie wigilijne

Atmosferę tworzyli wszyscy

.
Jest wiele wśród nas osób, które z całą pewnością moglibyśmy nazwać według unijnego nazewnictwa i umieścić w grupach ogólnie wyróżnionych i nazwanych grupami  osób szczególnie narażonych na wykluczenie społeczne lubo jak to się zdarza mniej poprawnym - wykluczonych społecznie.

Do tej grupy urzędnicy unijni włożyli zarówno kobiety w ciąży, jak osoby, które są według europejskich norm biedne (czyli nie posiadają tyle ile urzędnik Unii użąłby przepisowo wystarczająco zaspokajając byt. To nieco przydługie zdanie oznacza, ze przy naszej nawet największej biedy wobec mieszkańców krajów tzw. trzeciego świata i tak bogaczy co się zowie. 


Grupa zagrożonych wykluczeniem społecznym, prócz absurdów obejmuje cały zakres osób które potrzebują wsparcia. 
Nie tylko tego na papierze urzędniczym czy rodzimym "MOPSu". Wiele osób jest samotnych, wiele boryka się i nie nadąża współczesnym pośpiechem technologicznym (zarówno tym uzasadnionym co mniej uzasadnionym. 

Tym co dyktuje niepojęta konsumpcja, uzależnienie finansowe od banków, produktów korporacji i czasem wszelkich rodzimych, lokalnych czy globalnych polityk i wymogów zachowania ... nazywanego często społecznego.

Już jakoś zatraciliśmy wyczucie i nazywamy normą to, co jest patologią. Generujemy zachowania, które nasze babcie i dziadkowie uznaliby za kretyńskie. Tym niestety straszymy wszyscy siebie nawzajem - przyjmując to jako porządek objawiony i ustalony. 
W tym wszystkim pełno jest pogubienia, pełno jest bezsilności i bezradności. 

Znajdą się się tacy co pysznią się ze ich to nie dotyka, są "poukładani", etc. Tyle tylko że to poukładanie jest ułudą i czasem z w krótki czas i sposób mozna "przestać być poukładanym" czasem kompletnie nie zdając sobie sprawy jak szybko. Czasem "wystarczy" pożar i utrata mienia, złe posuniecie ekonomiczne i szpony komorniczego zajęcia, choroba, czasem co innego ... i nagle ułuda stabilizacjo przestaje istnieć.


Niektórzy z nas poszukują oparcia w transcendencji, w Bogu w rodzaju pojmowania ich poprzez tego co dają wspólnoty, kościoły, zbory. Co dają różne wersje pism wszelkich - przez wierzących nazywane natchnionymi. 
Zdaje się dla jednych jedyną drogą, inni poszukują. Ale niewątpliwie wspólnym mianownikiem jest potrzeba oparcia, ufności i miłości. To co sobie nawzajem możemy dać jako ludzie i w imię tego w co wierzymy, o czym jesteśmy głęboko przekonani.

Dlatego w okresie przedświątecznym często stajemy się bardzo ludzcy choć dotknięci przekonaniem o transcendencji w wymiarach jakich udaje się to nam pojmować, przyswajać.

Wyciągamy do innych braterską rękę bezinteresownie, a czasem mniej - ale taki jest urok Świąt Bożego Narodzenia w naszej kulturze. Może to i dobrze - jest szansa że każdy dostanie to o czym marzy, o co się modli, o czym myśli i czego pragnie. 

Wczoraj odbyło się spotkanie wigilijne dla osób, które szczególnie potrzebują ciepła, serca przyjaźni i wsparcia. A nade wszystko miłości i życzliwości ludzkiej - które czasem trudno wysupłać, gdy włączymy naszą własną, ludzką ocenę postępowań, myśli o konsekwencjach postępowań, etc. 

A kto w pokładach swojej hipokryzji może być pewnym, że to nie sam Bóg zasiada z naszymi braćmi i siostrami do wspólnego stołu?! 

Ucząc się pokory i zrozumienia ludzkich losów, postępowań, przypadłości - przy wsparciu i ofiarności społeczność Zboru "Syloe" pod przewodnictwem pastora Piotra Furgały - wolontariusze, członkowie Kościoła Ulicznego zorganizowali potrzebne spotkanie. 

Uczestniczył w tym spotkaniu także Marek Charzewski, burmistrz Miasta. Spotkanie odbyło się w Jadłodajni p. Krzysztofa Rydela "Tania" przy ulicy Wojska Polskiego 520. Cała Rodzina p. Krzysztofa nie tylko włożyła weń pracę w przygotowane posiłki, ale i serce, i dobroć w oprawę. 

Atmosferę tworzyli wszyscy, wspierał także ją prezentami Zbór, powstały i wspierany na początku swego istnienia z Malborka Kościół Uliczny w Gdańsku. Wszystkim warto podziękować - bowiem wszyscy czynili to z myślą o relacjach i potrzebie opieki Bożej.
ABAH









Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza