piątek, 15 listopada 2019

Happening

Stowarzyszenie "ON in Malbork" wskazuje na bariery architektoniczne

.
W tym celu członkowie stowarzyszenia poprosili Marka Charzewskiego, burmistrza miasta, by ten zasiadł na wózku inwalidzkim i przeszedł z nimi na spacer po kilku ulicach -  z siedziby Urzędu Miasta do Środowiskowego Domu Samopomocy i  ... z powrotem (ul.Żeromskiego - 17 Marca - Grunwaldzka - Jagielońska).

Przeszedł - bowiem wózkiem się ... chodzi, tylko inaczej. To co dla osób mobilnych, drepczących w butach, po chodnikach pionowo wydaje się naturalne, proste - nie zawsze jest  tym dla osób poruszających się wózkami, chodzących o kulach, przy pomocy różnorodnych rodzajów lasek i przyrządów wspierających możliwości poruszania się i pokonywania barier w mieście. To dotyczy też tych, którzy maja problemy ze wzrokiem, nie tylko z chodzeniem.



Burmistrz Charzewski nie był jedyną osobą którą stowarzyszenie zaprosiło na tą swoistą konfrontację z rzeczywistością pokonywania barier w poruszaniu się po Mieście. Ale był jedyną osobą, która podjęła się wyzwania.  


Stowarzyszenie zapraszało radnych miejskich, osoby publiczne ze środowiska - lecz niestety nie dotarli. 

Jak wspomnieliśmy celem akcji było wskazanie  bardzo istotnych  barier architektonicznych, z którymi na co dzień mierzą się osoby z niepełnosprawnościami - tu głownie poruszające się po naszym mieście na wózkach. 

Grupie członków stowarzyszenia towarzyszyli m.in zarówno dziennikarze i osoby zajmujące się mediami; Łukasz Mocek, Rdosław Konczyński i Krzysztof Hajbowicz (BANWI). 


To ich zdjęcia, teksty pojawiać się będą w sieci internetowej i lokalnej prasie uwypuklając problem. 

Towarzyszyli też dla bezpieczeństwa w newralgicznych momentach Strażnicy Miejscy. 

A przygotowała i całym entourage dowodziła Katarzyna De Guzman z ON in Malbork.


Jak zapewniają członkowie stowarzyszenia, akcje będą powtarzać w innych częściach miasta zapraszając do udziału kolejnych przedstawicieli samorządu. 

Bowiem w istocie to nie był taki sobie przyjemny spacerek, o czym przekonał się fizycznie, po raz pierwszy biorący w takiej akcji fizycznie - burmistrz Marek Charzewski. 

Przekonał się piszący te słowa również, "wlatując" nogą w wyrwę, potykając się niebezpiecznie na prostym wydawało się by chodniku. 

Nie pisząc, że wszystkim chodzącym wózkami sprawiały problemy niektóre krawężniki, podjazdy i zjazdy których wysokości i kątów nachylenia nie zauważamy na co dzień. 


Nie zauważają ich i jakby nie czują budowniczy i co gorsza projektanci - bo chodzą ... bez wózków, bez kul, lasek. A tu czasem kilkadzieścia milimetrów odchyłu od poziomu czyni ogromną różnicę! Nie pisząc już o innych utrudnieniach niezauważalnych i nieodczuwalnych dla przeciętnego przechodnia.  

- Dobrym pomysłem byłoby wsadzić na wózki wszystkich projektantów inżynierów i tych co wykonują całe otoczenie ulic - może wtedy byłoby łatwiej im zrozumieć o co nam chodzi - powiedział jeden z uczestników wczorajszej akcji.


Burmistrz Charzewski po zakończeniu happeningu i wstaniu z wózka powiedział (dziękując organizatorom za zaproszenie) m.in także;

" - Ciekawe doświadczenie. Było sporo miejsc na trasie, które są trudne. Było nam trudno chodzić. Jak się chodzi pionowo, to tego nie widać! Nie zwracamy zbytniej uwagi. Jak się chodzi na wózku, to zupełnie inaczej  się odczuwa. Przeszliśmy praktycznie tylko częścią ulic, a takich miejsc jest jeszcze wiele i to pewnie nie najgorsze miejsca jakie mogły nas spotkać.
W trakcie rozmawialiśmy, z p. Katarzyną między innymi o tym, że takie jak dzisiejsze, będą to cykliczne spotkania. Będziemy zapraszać radnych i wszystkie te osoby, które będą chciały przejść w ten sposób różne części miasta". 

Mówił także o tym jeszcze, że największą trudność sprawiła ulica Jagielońska, "- tam bez pomocy drugiej osoby przejście nie jest możliwe. -"

Dla wszystkich było to ze wszech miar pouczające i zmuszające do refleksji doświadczenie. 

Warto byśmy i my zastanowili się przez chwilę czy tak naprawdę potrafimy zrozumieć i zaakceptować potrzeby osób z niepełnosprawnościami rzeczywiście. 
Nie traktując tych potrzeb  jak "roszczeniowe fanaberie od czapy odjechane". 

Bo i takie poglądy można usłyszeć. Jeśli komu podobnie w tym kierunku myślenia - niech wypożyczy wózek, czy może zawiąże sobie oczy, pożyczywszy białą laskę i koniecznie w towarzystwie drugiej asekurującej osoby - przejdzie ulicami jakiekolwiek miasta po peryferiach a nawet i w jego centralnych miejscach. 

W happeningu uczestniczyli członkowie ON in Malbork; Lukasz Bochenski, Mariusz Worona, Katarzyna De Guzman, Mariusz Suszkowski

Często bardzo pobieżnie, nieprawdziwie oceniamy zarówno potrzeby, i to, co jest tworzone dla ułatwień. Tam się przeplatają, racje społeczne, koszty, pomysły, myślenia osób sprawnych fizycznie z potrzebami i pragmatycznym myśleniem osób z niepełnosprawnościami. To czasem dwa światy.

Powiedziała Katarzyna De Guzman;
 - Happening cóż, mieliśmy na celu pokazanie barier w mieście, mam nadzieję, że nasza akcja zapoczątkowała cykl takich spacerów. Wypożyczyła wózki Fundacja "Wróć".
Dziękujemy wszystkim tym, którzy przybyli na  nasze wydarzenie. Mamy nadzieje, że od teraz chociaż trochę inaczej będą postrzegane nasze problemy - dodała.
BANWI

P.S. Wielki szacunek należy się też młodziutkiej Wiktorii, która jak mało kto z dorosłych - o niepełnosprawnościach może powiedzieć bardzo wiele - bowiem ma sporą wiedzę na ten temat. Ona też swoim przykładem, choć poruszająca się sprawnie chodząc pionowo - pokazywała nam wszystkim, że problem poruszaniem się na wózkach - to nie tylko problem  dorosłych. Wiktoria  aktywnie pomagała w sprawnym przeprowadzeniu happeningu.

****
Jak poinformował Łukasz Mocek na oficjalnym profilu miasta, stowarzyszenie i do czego przykładamy palucha;

Stowarzyszenie ON in Malbork, w każdy czwartek od 16:00 do 18:00 zaprasza do Urzędu Miasta Malborka przy placu Słowiański 5, do biura mieszącym się na poziomie -1 (wejście obok windy). 

Stowarzyszenie wspiera osoby z niepełnosprawnością oraz ich opiekunów.












czwartek, 14 listopada 2019

Międzynarodowy Dzień Wolontariusza

Całe wydarzenie rozpocznie parada wolontariuszy

.
Dnia 5 grudnia 2019 w godzinach 10:00-14:00 odbędą się obchody Międzynarodowego Dnia Wolontariusza. 

Całe wydarzenie rozpocznie parada wolontariuszy, która wyruszy z Traktu Jana Pawła II (Stare Miasto) spod siedziby Malborskiego Centrum Wolontariat i ulicami miasta podąży w stronę Placu Kazimierza Jagiellończyka, tam odbędzie się Happening Wolontariacki (informacja o atrakcjach na plakacie); Pierwszy raz w naszym mieście odbędą się oficjalne obchody Międzynarodowego Dnia Wolontariusza. 


Wydarzenie ma na celu promocję idei wolontariatu. Chcemy pokazać jak wielu jest wolontariuszy i jak wiele rzeczy oni robią. Tym wydarzeniem chcemy także uhonorować obecnych wolontariuszy.

Oprócz tego 7 grudnia 2019 w Fabryce Inicjatyw na ul. Grunwaldzkiej w Malborku odbędzie się GALA WOLONTARIATU, na której zostaną wyróżnieni najbardziej aktywni wolontariusze.

przesłała Karolina Bober.

Młodzieżowa Rada Miasta Malborka zorganizowała konkurs recytatorski

"Recytacja pod strzałami"

.
Z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, Młodzieżowa Rada Miasta Malborka zorganizowała konkurs recytatorski pod tytułem "Recytacja pod strzałami" (13.XI,br.) W konkursie udział wzięło 9 uczniów klas 5-8 szkół podstawowych, którzy zaprezentowali wiersze o tematyce patriotycznej.

Młodzież oceniało Jury w składzie: Sekretarz Miasta Ewa Dąbrowska, Zastępca Przewodniczącej Młodzieżowej Rady Miasta Malborka Natalia Śliwińska oraz Kamila Miszta i Agnieszka Kwapisz z Biura Rady. Zadanie nie było łatwe, jednak po krótkiej przerwie ustalono werdykt.


Uczestnicy byli oceniani w jednej kategorii, I miejsce zdobyła Diana Reichert, II Kornelia Zborowska a III Hanna Moździerz

Nagrody dla zwycięzców i dyplomy dla wszystkich uczestników osobiście wręczył burmistrz Marek Charzewski.

Pomysłodawcą konkursu jest Mateusz Binerat, imprezę poprowadzili Julia Kraske i Marcin Mejer. Wszyscy troje są członkami MRMM.

- Po konkursie wszyscy uczestnicy i organizatorzy byli zadowoleni z ogólnego przebiegu. W przyszłym roku również planujemy takowy zorganizować, a już teraz wielkimi krokami zbliża się konkurs recytatorski z okazji walentynek, który odbędzie się rzecz jasna w lutym. Więcej informacji już wkrótce – podsumowali konkurs organizatorzy.




Inf. portalu miejskiego, zdjecia tamże

Bezpłatne badania słuchu w grudniu

Nie przegap - umów wizytę już teraz

Patronat nad akcją objął Burmistrz Miasta Malborka

Grudzień będzie w Malborku miesiącem bezpłatnych badań słuchu dla mieszkańców od 6 roku życia. 

Badania przeprowadzi Firma GEERS, która od ponad 25-stu lat oferuje nowoczesne rozwiązania ułatwiające ludziom cierpiącym na niedosłuch przezwyciężyć niemiłe następstwa ich schorzenia i ponownie cieszyć się pełnią życia – zarówno w gronie najbliższych, jak i w każdej innej sytuacji. 


Akcja zorganizowana jest pod patronatem Burmistrza Miasta Malborka.
Problemy ze słuchem dotyczą średnio co czwartej osoby po 60-tym roku życia, dlatego warto skorzystać z oferty i przeprowadzić bezpłatną, przesiewową kontrolę.

Bezpłatne badania słuchu przeprowadzone zostaną w dniach 2-31 grudnia br. w godz. 8.00-16.00 w salonie GEERS przy ul. Kościuszki 24. Wizyty należy umawiać telefonicznie pod nr 55 272 45 25.

środa, 13 listopada 2019

Wymuszony kompromis czy współodpowiedzialność

Demokracja (gr. dḗmos "lud", krátos "władza"), dosłownie — rządy ludu, ludowładztwo.
Termin wprowadzony w starożytności prawdopodobnie przez greckich sofistów, upowszechniony przez Demokryta z Abdery, potem przez krytyków demokracji ateńskiej: Platona i Arystotelesa. Obecnie termin demokracja jest używany w 4 znaczeniach: 1) władza ludu, narodu, społeczeństwa; 2) forma ustroju politycznego państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli (...) 3) synonim samych praw i wolności politycznych, których podstawą jest równość obywateli (...) 4) ustrój społeczno-gospodarczy zapewniający powszechny równy udział obywateli (...) 

Co to takiego ta ... demokracja?!

.
Pisząc ten tekst po dysputach wspólnych, wychodzi na to w konsekwencji, że być może wieścimy upadek spolaryzowanej skrajnie Europy w tym miejscu Europy. Bowiem oto mimo szczytnych haseł wielu, jeśli nie spora część z nas, postępuje jak ... "rasowi hipokryci". 



Pamiętacie Państwo sekwencję z filmu "Sami swoi", gdzie przed wyjazdem na sądową rozprawę w sprawie ... ustalenia własności kota. Babcia Leonia przynosi Kazimierzowi i Mani - zachomikowane gdzieś wcześniej granaty i rzecze; „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. 

Ten film Sylwestra Chęcińskiego, nie wiem jak dla Państwa, ale dla mojego oglądu rodzimych, lokalnych, prywatnych, środowiskowych doświadczeń z dzieciństwa - był swoistym lusterkiem tego, co znałem, widziałem i z czym się spotykałem na każdym kroku. 

Myślałem, że minie, ale gdzie tam ... Pozarażała ta swoista ideologia i znaczną resztę nawet tych nie zza Buga. To lusterko z dzieciństwa, wcale się nie stłukło i ma się dobrze. Chociaż czasy ponoć inne.

Obicie lustrzane czy załamanie światła

Tak przyglądając się wczorajszym (12 listopada 2019) demokratycznym zmaganiom w Sejmie i Senacie RP, przypominając sobie minione sesje naszych rajców Rady Miasta, coś mnie ścisnęło bólem przeszywającym trzewia me biedne, a doświadczone. Zwłaszcza te grupy narządów klatki piersiowej - patrz serca.   

Żyję już trochę na tym świecie, żeby nie rzec padole - bo jakoś beznadziejnie wybrzmiewa. 

Napatrzyłem się, podoświadczałem, nauczestniczyłem i współuczestniczyłem w zrywach a i upadkach nadziei na lepszą Polskę, takąż przyszłość bliskich i własną. A tu ... (nawet nie z dużej litery) wiadomo co.

Chciałbym żeby mi się to śniło. Ale nie, nie śni! To dzieje się na jawie. Oby tam na tej wyspie z dużej litery - ale niestety w polskiej rzeczywistości. 

Jeszcze nie opadły plakaty wyborcze ostatnich wyborów do obu izb rodzimego parlamentu. Jeszcze nie, choć powinny ustać na kilka lat animozje lokalne, bowiem przy kłopotliwych populistycznych zabiegach rządzących z pustego to i Salomon nie naleje. 

Szklana pogoda

A widziałem i słyszałem (w TVP Info) takiego jednego w telewizorni przedstawiciela z Ministerstwa Edukacji Narodowej, co to mówił, że "to nieudolne samorządy nie mają z czego płacić nauczycielom", bo rząd jako żywo daje przecież dotacje na wszystko tym samorządom. 

Chociaż było i w tych samych wiadomościach, że jeno 80 procent z perspektywy potrzeb na już! No i tylko dla nauczycieli a reszta? To facet bezczelnie wpierał widzom, że rząd jest cacy a samorządowcy do bani. 

Wobec takiego dictum, to może jak w wierszu Brzechwy warto się zdobyć na refleksje i zastanowić nad przyszłością?! Nad przyszłością konsekwencji tego, co wynika z dysonansu deklaracji rządowych a realnych braków dotacji do zadań własnych samorządów w kraju - „Moi drodzy, po co kłótnie, Po co wasze swary głupie, Wnet i tak zginiemy w zupie!”

I to jest clou do rodzimej polityki rajców i administracji miasta. Może zamiast udowadniać, kto tu bardziej promalborski. To może bardziej zastanowić się - co można zrobić wspólnie, by się nie dać wystawić do wiatru ... przez tych tam, co im i tak wygodnie, bo teoretycznie i na górze, i do tego we "własnym naszym" rządzie RP. 

Polityka to taka dziwna rzecz, a już ta demokratyczna w najbardziej demokratycznej z demokratycznych postaci zdaniem rządzących z woli Ludu.  Nie wiem, gubię się, albo Lud ciemny i głupi, albo ci tam -  robią nas w balona. Gzie ta prawda? 

Diabeł tkwi w szczegółach 

No a ten sławetny gest zwolnienia z podatku. Fajnie, miły dla Ludu, dla młodych ludzi. Ino to tak jakby ździebko nieuczciwy - kto chce niech sobie podrąży w przepisach, ustawach, przelicznikach - to znajdzie i potwierdzi. 

Dość, że napisać, co to teraz właściwie samorządy mają się martwić gdzie zdobyć fundusze na to, co przepadło z dotowania centralnego. A dla Malborka to ok. zdaje się 6 mln złotych. Mniej więcej. 

Inne samorządy podnoszą stawki podatku od nieruchomości, no bo trzeba zatkać ten deficyt i sądzą, że ciężar powinien rozłożyć się na społeczność. W Malborku niekoniecznie. 

Wrażenie

Może przeszkadza w podjęciu decyzji możliwość oglądu obrad Rady w internecie na żywo?! Bo jakoś na komisjach pono nie zawsze jest niezgoda na propozycje administracyjne. A potem, gdy przy kamerze pali się czerwone światełko i Lud Malborka kontestuje - szlus i to populizm dochodzi do władzy.  Może mylna ocena, może jest inaczej. Ale w naszym oglądzie to jest tak. Jesteśmy jednym środowiskiem, jednym habitatem. 

Czasem wobec tego co telewizornia centralna (TVP) przekazuje, że jest wszak aż tak DOBRZE, że dobrze nam, że mamy tak dobrze. "Samiśmy" sobie wybrali, ino teraz warto pomyśleć - jak w tym dobrobycie powiązać koniec z końcem i nie obudzić się z ręką samorządową w nocniku. W końcu tu jest Malbork a na ulicę Wiejską w Warszawie spory kawałek innej rzeczywistości.

Demokracja to jak widać ciężki orzech, ciężki chleb, znaczy same ciężary, które powinniśmy ponoć  ponosić. 

Nie wiem czy ja, my tu wspólnie chcemy ponosić skutki wypadkowej interesów lokalnych, regionalnych, no i centralnych. 

Bo mamy takie wrażenie, że wszyscy dbają owszem, ale o własne cztery litery. A my wyborcy, to jak za przeproszeniem niewymownie. 

A może i nie demokracja

Może lepiej, by rządził nami jakiś np. król, cysorz (cesarz) co ma klawe życie,  byśmy mieli, hm, monarchię!? Absolutną ?!


A może w stylu konfucjańskim, gdzie arystokratą mógł zostać tylko ten, kto miał realną, głęboką, rzetelną wiedzę i otwarty umysł, etc. No i zdał odpowiednie egzaminy cesarskie. No i według naszego oglądu redakcyjnego, chcielibyśmy - aby wszyscy w naszym środowisku, naszym habitacie i naszej Dobrej Wspaniałej Ojczyźnie byle wolnej (przede wszystkim także od wszelakiej głupoty) wszyscy mieli równe szanse!

Dlatego wieszcze, ale chyba podobnie u nas myślimy wszyscy - co to w skrajnych polaryzacjach Europa jako wspólnota się może nie sprawdzić. 

A może komuś przeszkadza patetyczna i utopijna  "Oda do radości"?! Mnie i pewnie jeszcze innym wielu, niczym mazurek Dąbrowskiego, równie bliska.

Ramię do ramienia i nie dajmy się

Może uwikłani w różne dziwne układy, jedziemy na tym samym byku porwani (Fenicką księżniczkę Europę porwał Zeus zmieniwszy się w byka) zapominając ... że wszyscy jesteśmy podobni do siebie, jesteśmy wobec prawa i "dawcami i biorcami". I, że od najsłabszego ogniwa zależy nasze powodzenie i plany. 

Więc ordynarnie rzekłszy; "ściskając pośladki", weźmy się wspólnie do pracy z myślą nie o koniuszku własnego nosa, ale o współpracy  i rozwoju. Z myślą o naszym wspólnym dobru. Utopia? Nooo nie wiem!

Między innymi po to w Malborku funkcjonuje (idea Malborskiego Forum Pomocowego) byśmy dla dobra i rozwoju współpracowali i poszukiwali mądrych wspólnych rozwiązań. Współpracując ze sobą, wszyscy z wszystkimi.
Inaczej pożre nas w butach polityka, wszelaki populizm polityczny ... i szlus!

ABAH

Demokracja rządy ludu, ludowładztwo

.
Termin wprowadzony w starożytności prawdopodobnie przez greckich sofistów, upowszechniony przez Demokryta z Abdery, potem przez krytyków demokracji ateńskiej: Platona i Arystotelesa. Obecnie termin demokracja jest używany w 4 znaczeniach: 

  • władza ludu, narodu, społeczeństwa; 
  • forma ustroju politycznego państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polityczne gwarantujące sprawowanie tej władzy; 
  • synonim samych praw i wolności politycznych, których podstawą jest równość obywateli wobec prawa oraz równość ich szans i możliwości;
  • ustrój społeczno-gospodarczy zapewniający powszechny równy udział obywateli we własności i zarządzaniu narodowym majątkiem produkcyjnym, dostęp do dóbr kultury, oświaty i ochrony zdrowia; jest to tzw. demokracja społeczna i ekonomiczna, na której znaczenie kładą nacisk różne odmiany ruchów i ideologii lewicowych, np. socjalistyczne.

Stosując kryterium zakresu udziału obywateli w wykonywaniu władzy, rozróżnia się demokrację pośrednią i demokrację bezpośrednią. 

Demokracja pośrednia (demokracja przedstawicielska) jest dominującym systemem władzy w państwie współczesnym, opiera się na periodycznej wymianie przynajmniej części członków politycznego aparatu państwowego, głównie w formie wyborów powszechnych do parlamentu; system ten polega raczej na kontroli działania aparatu państwowego przez obywateli niż na faktycznym i stałym braniu przez nich udziału w podejmowaniu decyzji państwowych; w większości państw jest to zdeterminowane wielkością ich obszaru i liczbą ludności; uzupełniająco występują w nich instytucje demokracji bezpośredniej, np. referendum. 

Demokracja bezpośrednia polega na bezpośrednim podejmowaniu decyzji państwowych przez ogół obywateli; do aparatu państwowego należy przygotowanie projektów decyzji o znaczeniu zasadniczym i podejmowanie decyzji wykonawczych lub o charakterze technicznym; demokracja bezpośrednia jest swoistym ideałem demokracji, trudnym do zrealizowania w państwach większych, toteż występuje w ograniczonym zakresie (np. w Szwajcarii); jest także znana w innych krajach, głównie w formie referendum. 

Zarówno w demokracji pośredniej, jak i bezpośredniej, władze są powoływane na określony czas, decyduje większość głosów, ale prawa mniejszości muszą być przestrzegane i opozycja polityczna może legalnie działać; najwyższym organem władzy ustawodawczej jest parlament, który ma prawo do krytyki rządu, a w systemie parlamentarno-gabinetowym może rząd odwołać

W demokracji ważnym czynnikiem jest niezależne od rządu sądownictwo, istnienie partii politycznych, które zmieniają się u władzy. We współczesnej teorii demokracji pojawia się koncepcja demokracji jako współzawodnictwa i wymiany elit władzy; obywatele wpływają na politykę przez wybór określonej elity (przywódców i programu). 

W kategoriach teorii suwerenności demokracja odpowiada zasada suwerenności ludu lub narodu, określa ona lud czy naród jako jedyny podmiot władzy państwowej sprawowanej bezpośrednio lub przez przedstawicieli. 

W historycznym rozwoju demokracja ukształtowała się w starożytności (demokracja antyczna) w licznych greckich miastach-państwach oraz w pewnym okresie w republikańskim Rzymie; wzorcowym przykładem demokracji był ustrój Aten w V w. p.n.e. W średniowieczu elementy demokracji pojawiły się w ustroju niektórych miast (np. włoskich republik miejskich) jako wyraz uniezależnienia się od feudalnych możnowładców — świeckich i duchownych; od późnego średniowiecza, a następnie w okresie odrodzenia rozwijała się forma przedstawicielska jako wyraz woli narodu w Anglii, Polsce i niektórych innych krajach, stanowiąc jednak wyjątek w stosunku do panującego w większości państw absolutyzmu monarszego. W demokracji szlacheckiej w Polsce w XV i XVI w. suwerenem był stan szlachecki, realizujący swe władztwo polityczne w ramach monarchii przez sejmiki oraz sejm i korzystający z szerokich przywilejów i swobód politycznych; ustrój, w związku z przerostem swobód i rozwarstwieniem ekonomicznym społeczeństwa, stopniowo przybierał formę oligarchii magnackiej. 
Rozwój ustrojów demokratycznych na świecie był spowodowany skutkami rewolucji angielskiej w XVII w., powstaniem Stanów Zjednoczonych oraz rewolucją francuską 1789–99. 
Ideowo proces ten był związany z upowszechnieniem idei oświeceniowych oraz ugruntowaniem się liberalizmu politycznego i ekonomicznego; w dziedzinie prawodawstwa decydujące znaczenie miały: stworzenie konstytucji pisanej, reforma prawa wyborczego, polegająca m.in. na zniesieniu wyborczych cenzusów; otworzyły one drogę do dominacji form demokratycznych, tworząc wzorzec państwa nowoczesnego, w którym prawo nie jest narzędziem przemocy, ale chroni obywatela przed przemocą państwa. 
Obecnie wzorzec ten jest powszechnie akceptowany, co nie oznacza istnienia wielu wyjątków. 

Pełnej i rzeczywistej realizacji demokracji w danym państwie sprzyja istnienie licznej klasy średniej oraz rozwinięta, ustabilizowana gospodarka i oświata.
Wikipedia

Spotkanie autorskie w "Łacinie"

Helena Leman

Autorka książki " W każdym końcu jest początek. Lutry na Kaszubach"

Wszyscy, którzy w minionym tygodniu zebrali się w Szkole Łacińskiej na spotkaniu autorskim z Heleną Leman zostali zauroczeni jej opowieściami. Helena Leman, emerytowany nauczyciel historii II Liceum Ogólnokształcącego w Malborku i dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem tym razem wystąpiła jako autorka książki " W każdym końcu jest początek. Lutry na Kaszubach".


Nie jest to jednak książka historyczna, jak sama zaznaczyła, a raczej zbiór esejów. Efekt rozmów autorki, która przemierzała rowerem Kaszuby i pełna wrażliwości i szacunku dla ludzi i przyrody, szukała świadków, którzy opowiadali jej niezwykłe historie. 

Historie często dramatyczne ale także pełne wspaniałych obrazów, zapomnianych i niezwykle urokliwych cmentarzy z żeliwnymi krzyżami, starymi drzewami i kwiatowymi kobiercami. 

Te ewangelickie cmentarze są punktem wyjścia do spotkań , rozmów o tych , którzy na nich spoczywają ich krewnych czy sąsiadach. Są to wspaniałe obrazy pokazujące niesamowite dramaty, cierpienie czy strach. 

Polacy, Niemcy i Kaszubi żyli tu razem od wieków złączeni różnymi emocjami, przyjaźnią , czasem więziami krwi ale ich historię przerywa II wojna światowa, która wprowadza do tego świata nienawiść i wrogość. Po wojnie nastąpiły wielkie zmiany demograficzne. 


Wysiedlenia to zawsze jakaś rana. Nie wszyscy Lutrzy widzieli sens w pozostawieniu swojej małej ojczyzny i zostali mimo przeciwnościom losu.

Niektórzy nawet kierując się panicznym strachem przed zbliżającymi się Rosjanami odbierali życie sobie i swoim rodzinom, inni byli mordowani dla zysku lub z czystej nienawiści. 

Wielu nie potrafiło się odnaleźć w nowej rzeczywistości, bo ta okazała się zbyt trudna

Dziś pozostają po tych ludziach zarośnięte, zrujnowane cmentarze. Niemi i nieliczni świadkowie dawnego życia. Helena Leman spisała w swojej książce historie wielu miejscowych rodzin ratując je tym samym od zapomnienia. Uczyniła to w ciekawy, oryginalny typowy dla siebie sposób. Osiągnęła to , co nie udaje się każdemu. 

Nakłonić obcego, przypadkowo napotkanego człowieka do zwierzeń, aby odbył w swej pamięci trudną podróż. Stało się tak dlatego gdyż autorka jest przekonana o tym, że w spotkaniu z drugim człowiekiem można odnaleźć "mikrocząstkę Absolutu, Dobra i mamy szansę dotknąć jej w momencie spotkania".

Magdalena Blum- Olęcka