czwartek, 13 września 2018

"Wieszczę upadek Imperium Rzymskiego" - kolejny

Czyżby znów pikujemy w dół człowieczeństwa?

Widząc podobieństwa i analogie do przyczyn upadków cytowaliśmy Orestesa - ojca ostatniego władcy imperium Romulusa Augustulusa 

Nie wiem jak Państwo, ale ja czuję się  oszukany przez to, co mnie otaczało i w co (poniekąd) wierzyłem w dobrej wierze. 


Na początku wychowywany w erze radosnego socjalizmu, począwszy dostrzegać rysy, pęknięcia -przypisywałem je małostkom ludzi, niekoniecznie systemu. Później widząc, że żyje też wśród ludzkich hien, wampirów i gnojków opartych o system i ciągnących z tego zyski  - zacząłem kontestować system jako całość subtelnie i dość krwiożerczo wobec jednostek nastawiony.   
A, że byłem ( i chyba jestem nadal) indywidualistą, nie pasowało mi wcześniej, że "wszyscy mają te same żołądki", i "jednostka nie liczy się w społeczności".  Wyćwiczyć i wymóc na mnie takie myślenie próbowali przedstawiciele skrajności - socjalizmu i skrajnego katolicyzmu. 

Wszakże zarówno tzw. "komuna" szła w wychowaniu, ręka w rękę, chcąc nie chcąc, świadomie i nie. itd ... z instytucją kościoła Katolickiego Rzymsko. 

Stałem się opozycjonistą tych niekoniecznie skrajnych filozoficznie struktur. Kiedy światopoglądowo wydawały się różne, to w procedurach funkcjonalizowania, filozofii i stosunku do zmian ... już niekoniecznie. 

Przyszedł był rok `80 ty

Starałem się być dobrym obywatelem Kraju. Lojalnym wobec tych, którzy obiecali zmiany - sądziłem - na lepsze. Lecz jak większość z obywateli, nie znałem całego entourage temu towarzyszącego. Może byłem naiwny, ale czy teraz jestem mądrzejszy po szkodach wszelkich? 
Chyba nie.

W każdym bądź razie wierzyłem w możliwości 

w zachodzące transformacje i procesy oraz ludzi je dokonujących, ludzi "ikon"  reprezentatywnie  reprezentatywnych" - utożsamiałem ich wszystkich (no niekoniecznie wszystkich) z "dobrą zmianą", z ojczyzną, z Europą. 

Był to najlepszy czas mojej wiary w drugiego człowieka, w ludzką mądrość i dobre intencje. Czułem się członkiem wspólnoty, Europejczykiem. Śmiało zwalczałem  hipokryzję, cwaniactwo i takie dorabianie się na społecznikostwie, religii i świeceniu nie swoim światłem wśród czasem naiwnych współbratymców.

Teraz gdy z perspektywy patrzę na swoje przebudzenie, i swoją rękę w nocniku - klnę cichutko (bo nie wypada przecież kląć w ogóle). 

Widzę dużo zła, widzę jak łatwo to, co dla mnie stanowiło wartość zamienia się w "papier toaletowy" li tylko, dla wielu innych osób, innego sposobu myślenia. Ten "papier toaletowy" produkują zarówno struktury urzędników państwowych, samorządowych, jak i indywidualni zawodowi społecznicy, "lokalni liderzy" przedstawiciele stowarzyszeń udających lub mniej udających, przekonanych, że liczy się li tylko kasa. 
A nie ten, do którego ma być skierowane działanie, nie beneficjent lecz statystyczny wzrost i powiększanie własnych dóbr np. członków struktury pozarządowej. Nie petent, nie klient, nie człowiek ... a samolubność, kasa i sukces nawet po trupach. 

Inny człowiek to tylko beneficjent, mięso projektowe, pretekst

Nic, co kiedyś moje pokolenie nazywało czynem społecznym - nie ma już miejsca. Nawet wolontariat obraca się w trybikach projektowo - systemowych. Nic już w tym spontaniczności (może i dobrze - bo bezpieczniej) ale i nie ma w tym serca ani duszy. A bez tego, to nie ma sensu.


Bo cóż to, gdy nie ma życzliwości do i dla innych bliźnich? Gdy nie ma otwartości i chęci niesienia bezwarunkowej pomocy. Co z tego i dla kogo, i komu to?  

Wysłuchałem wczoraj wypowiedź przedstawicielki jednej z organizacji mieniących się pozarządową, mieniącą się "pomocną środowisku". Słyszałem bez emocjonalnego, poprawnego asertywnie robota hominida, mijającego się z prawdą i wypowiadającego półprawdy niedopowiedziane. "Takie coś" bo nie ludzka istota w tym  - ma służyć innym w strukturze pomocowej Miasta? 

Owszem idę o zakład. że w papierach wszystko będzie grało w razie jakiejkolwiek kontroli (o ile można to kompleksowo uczynić) idę o zakład, że pod płaszczykiem działań chodzi o koniuszek własnego nosa, prywatę i chęć osiągania własnych korzyści wszelkich. Żadnego altruizmu. Żadnego społecznikostwa i skromności. Jeśli już to manipulacja, i takie dbanie o image by pokazywać swą eksportową dobroć, wiedzę (choć miałka ona i pełna luk, ale za to certyfikatów ... co niemiara)

Przypomina mi to taką scenkę, sprzed wielu lat jak po dworcu autobusowym jednego z miast  centralnej Polski, grasował jegomość chcąc wyłudzić rożne rzeczy od podróżnych. Ten jegomość posługiwał się swoistym "glejtem" -  pismem z pieczątkami pewnej parafii i pono proboszcza. Podpisami "mówiącymi", że oto okaziciel jest ze wszech miar człowiekiem uczciwym! Tak teraz certyfikaty wszelkich maści nie gwarantują potwierdzenia wiedzy i umiejętności, a co na pewno nie gwarantują posiadania przez posiadacza np. "serca wobec innych".

Smutne takie 

Smutne jeśli dojdzie się do konkluzji, że nas otacza tabun ludzkich robotów, bezdusznych procedurami, zachowaniem - które nie myślą o innych istotach jeno o ekonomicznym podłączeniu do gniazdka z niezasłużonymi zasobami energii.

Coraz więcej takich roboto-społeczników tworzy ze sobą związki symbiotyczne, nie tylko w ramach stowarzyszeń ale i w indywidualnych kontaktach. Jak znam życie trochę, to prędzej czy później i doczekamy się transformacji w jaką strukturę federacji, zjednoczenia, etc. 

Wtedy już trudno będzie nawet pokazać paluchem podłych, maluczkich interesownych przedstawicieli tego procederu. Bronić będzie ich potrzeb, "podłej godności" i bezpiecznego zżerania środowiskowej kasy, ludzkich nadziei i takiego zwykłego człowieczeństwa. Bronić ich będzie system który wybudują jedynie na swe potrzeby. Pod jakimś tam zrozumiale dla innych i do przyjęcia ważnym pretekstem przykrywką. Nie łudźmy się - to nie bezie działało dla naszego dobra. Będzie działało w interesie robotów hominidów zawodowych społeczników, z nosami Pinokia.

Aby przeciwdziałać Dlatego nie chcąc tak żyć i się poddawać takim trendom, takim ludziom i instytucjom, stowarzyszeniom - zapraszam do jednoczenia się i skupiania pod proporcem chociażby blogu Lokalnej Gazety Obywatelskiej. 
ABAH

Czekamy także na Państwa opinie, komentarze  w e-mailach - gazeta-obywatelska@wp.pl - rozmowach telefonicznych lub na blogu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza