poniedziałek, 13 listopada 2017

Tolerancja

„Cierpliwa wytrwałość”

.
http://www.2lo-aktywnyobywatel.pl/aktualnosci/tolerancja/
Tolerancja od łacińskiego czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”) – w mowie potocznej i naukach społecznych to postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i cech innych ludzi, a także ich samych. Tyle „mówi” Wikipedia. Czy zastanawialiście się Państwo czym to słowo jest dla was i co dla was oznacza? W jakich obszarach Waszego życia? 

Czy mieszkańcy Malborka są tolerancyjni? 
Wiele czasu spędziłem na rozmowach z osobami, które osiedliły się w Malborku,rozpoczęły tu nowe życie. Rozmawiałem z  tymi, które wiązały z pobytem tutaj nadzieje ... ale w wyniku róznych splotów okolicznosci, zjawisk wyjechała. Niestety, większość z nich twierdziła, że nie zostawała akceptowana. Że nie miała zbytnich szans na przebicie i wybicie się. Bowiem usłyszeli,  jak twierdzono – "nie jestś stąd". "Bycie stąd" wynikałoby więc, jest jednym z podstawowych kryteriów akceptowalności w Malborku, kluczem do kariery, etc.
  • Tolerancja – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. Słowo oznacza w tym kontekście „poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych”
Ale co to ma wspólnego z tolerancją? 
Bezpośrednio (z pozoru) wydaje się, że nic. Wszak jak każde środowisko czy w Głubczycach czy Pcimiu (miejscowości w Polsce) rządzą się prawami podobnymi, gdzie raczej nie ma miejsca dla przybyszów. 

Z punktu widzenia socjologicznych zjawisk, jest to proces naturalny. Z punktu widzenia przybysza – "wykurzający". Środowisko Malborka nie jest w tym względzie jakieś wyjątkowe, specyficzne - jak często próbuje się to zaznaczać. Tylko właściwie komu jest to potrzebne by zaznaczać?  Pewnie tym, którym coś nie wychodzi w osiągnięciu sukcesu, w próbach zasymilowania się w środowisku, wtopienia w nie. Rodzi się wówczas potrzeba zracjonalizowania, która niczym plaster na ranę, powoduje, że mniej boli. 

Ale i jest też druga strona medalu
Też niczym wyjątkowym się nie różniącą od  spotykanych gdzie indziej – mowa tu zacieśnianiu więzów między „swoimi” i brakiem właśnie tolerancji dla obcych. 
Nim przygarnięci oni zostaną w poczet „miejscowych”, musi upłynąć wiele lat. I to jest jednym z atrybutów negatywnie cechujących środowisko Malborka. 


http://guciamal.blogspot.com/2012/11/tolerancja-nietolerancji.html
W innych bardziej otwartych, nauczonych różnorodnością zjawisk społecznych i nie tak zaściankowych – jest to proces znacznie szybszy i korzystniejszy dla wszystkich stron. 
Malbork tym niestety nie grzeszy. 
Malbork też nie grzeszy otwartością (nazwijmy ogólnie) na nowe zjawiska i je z trudnością akceptuje. Wydawałby się, że takie „światowe miasto” powinno być otwarte. Dlaczego tu nie przytaczam konkretów. Jeśli kto uważny, zacznie przyglądać się i przykłady znajdzie. Ale nie one są w tym miejscu najważniejsze, co bardziej źródło i sposób myślenia. A one wynikają raczej  z poziomu intelektualnego, percepcji wiedzy i doświadczeń w różnych obszarach życia mieszkańców. 

I tu wyraźnie widać jak dzieli się społeczność i jak jest ze  sobą powiązana zależnościami. 

http://www.gwaltownik.pl/dlaczego-dzisiejsza-tolerancja
-nie-jest-postawa-chrzescijanska/
Są grupy wyedukowane, otwarte.  Ale i takie, które wraz z dostępem do informacji i wiedzy - wykorzystują ten fakt do raczej zaściankowych zachowań, manipulacji innymi, świecenia w środowisku, niezbyt moralnie usprawiedliwionego sposobu zarabiania pieniędzy. W każdym bądź razie nie należą do postaw altruistycznych. To z punktu widzenia „socjologicznego”  też wydaje się być niczym szczególnym a i często praktykowanym w przeróżnych innych miejscowościach, ba w znacznej części Polski. To tu rodzi się ta „podła część polityki” i jej uprawianie.
Tym w Malborku jak i gdzie indziej cechują się środowiska urzędników, działaczy tzw. społecznych czy lokalnych polityków chcących ugrać swoje partykularne interesy - jak to się określa często. Co jest adekwatnym określeniem na ten typ zjawiska. W Malborku mamy z nimi (zjawiskami) non stop do czynienia. 

Chyba nieciekawym zjawiskiem jest fakt, że takie postawy są … tolerowane! 
I kiedy ktoś próbuje je wyeksponować spotyka się odporem, często napastliwym w konsekwencjach. Otrzymać można wówczas gdy się próbuje zwrócić uwagę na takie postawy uwagę – opinię osoby konfliktowej, czepiające się, mieszającej w środowisku. Zaraz zaznaczane jest i eksponowane pytanie – po co ta osoba to czyni, pewnie ma w tym interes,  pewnie manipuluje, etc. Oczywiście taka postawa obronna przedstawicieli środowiska (tych co tak w istocie czynią i powinni być za swoje zachowania, czyny działania polityczne potępiani)  znana jest jako „przeniesienie”. Przeniesienie to nic innego jak przypisywanie komuś cech które nas mogłyby charakteryzować. Na przykład jak my często kradniemy  to mierząc swoją miarką moralność, przypisujemy że inni też pewnie kradną. To tak po krótce i niezbyt szczegółowo.

Pisząc o postawach negatywnych – tolerowanych w środowisku Malborka mam oczywiście na myśli „wszystkim z pewnością znane” osoby. O tych też nie mogę wprost napisać, bowiem tu prawo z kolei  nie jest tolerancyjne i działają ustawowe paragrafy za którymi łajdacy, polityczni bigoci, hipokryci znani wszystkim w środowisku mogą się bezkarnie chować. Kłopot w tym jak ich wyłuskiwać i nie oceniać źle niewinnych i bogu ducha winnych? 

Wbrew pozorom nie jest zbyt to trudne. "Wystarczy" mieć dostęp do rzetelnej wiedzy, i równorzędnych  w czasie informacji! Wówczas bardzo łatwo wydobyć na światło dzienne to manipuluje, kto łajdaczy i mataczy. 

Spróbujecie Państwo drodzy wydobyć takie od urzędników instytucji, administracji czy spółek państwowych. Zasłonią się kruczkami prawnymi, lub liczyć będą, że odpuścicie. A po jakimś czasie nie będzie to (ta wiedza o którą zabiegacie) potrzebne, itp.

Każdy ma prawo do informacji publicznej! 
(kliknij link  http://gazetaobywatelska.blogspot.com/p/jak-napisac-wniosek-o-informacje.html)

Przypomnieć warto  w tym miejscu, że każdy obywatel ma prawo do informacji publicznej. Urzędnik natomiast będzie robił wszystko, by jej nie przekazać choćby z najprostszego powodu, to znacznie więcej pracy dla niego i jak łatwo się pośliznąć!! Poza tym decyzyjność pracownika w tym względzie jest raczej zerowa, musi uzyskać zgodę szefa. Próbowaliście odpytać, lub uzyskać informację tą która nazywamy tu publiczna, z Urzędu Pracy, Miejskiego Ośrodka Pomocy, Niektórych Wydziałów administracji? To stała pierwsza linia frontu dziennikarskiego. A przecież nie tylko dziennikarze maja prawo do informacji publicznej, a każdy obywatel np. miasta, etc. Bo to naszymi pieniążkami „państwowe” instytucje i urzędy zarządzają. Więc Macie Państwo prawo – bez względu czy to się urzędnikowi podoba, czy też nie.

Tu też możemy przejść do kolejnej grupy w środowisku – która jest non stop manipulowana i tak naprawdę na niej żerują wszyscy pseudo-działacze społeczni, często „bardzo ważni” urzędnicy, przedstawiciele instytucji publicznych którzy wdrapali się na stanowisko z nadania politycznego, lubo przypadkiem, lubo przez nepotyzm, koneksje, etc.  


http://ilawa.wm.pl/253543,Miedzynarodowy-Dzien-Tolerancji
-w-ilawskim-mechaniku-mialnietypowy
-charakter.html#axzz4yHBIvz1f
Łatwo oskarżyć jest kogoś, 
że tak np. właśnie postępuje czy osiągnął stanowisko. Niemniej to wcale nie oznacza. że tak się w wielu wypadkach dzieje - tu w Malborku jest to wręcz patologiczne. 

I tu kolejna odsłona tego co możemy nazwać tolerancją. W Malborku takie zjawisko jest tolerowane i choć wkurza, niczego sobie adresaci tegoż napomnienia nie robią. Bowiem cóż zawsze mogą powiedzieć, że to kalumnie, oszczerstwa, etc. Natomiast przyszyta opinia dobrego człeka robi swoje. To nic, że wielu doświadcza, że dewota, że nieuk, że manipuluje ludźmi – to chroni prawo.  

Jak poznać takiego ktosia? 
A no przede wszystkim taki ktoś boi się wiedzy innych, tej rzetelnej. Łatwo takiego „ktosia” wypunktować w fachowej rozmowie.  Zasłania się dyplomami, certyfikatami, pochwałami, etc. Teraz takie papiery to nic szczególnego a i ukończenie UJ-otki nie chroni przed byciem skończonym chamidłem lub manipulantem. Tym gorzej dla społeczności, ze takiego kogoś przytuliła. 

Wielu takich „ktosiów” Malbork zaposiada. 
I nie tolerowane jest, by takich "ktosiów" środowisko weryfikowało. Uznawane to jest jak to, o czym wspominałem wcześniej, przy opisie zjawiska  „przeniesienia” – za objaw czepiania się, konfliktowości kogoś, kto podważa słusznie, merytorycznie i dla dobra społeczności lokalnej „pseudoautorytety”. W tym przodują znowu środowiska zasiedziałe, oklapłe w swoim „nicnierobieniu” dla innych. 
I na to Malbork też jest chory.
Znamy to choćby z innych części Polski, przypatrując się składom Rady Miasta. Czasem łatwo dostrzec czym jest „oklapła z chęci” bycia reprezentantem obywateli, taka rada i czy głównie nie zajmuje się li tylko partykularyzmem. Tu łatwo też wyłuskać w środowisku wspomnianych urzędników, dyrektorów z „Bożej łaski”, etc. Ale pamiętajmy aby ocenić trzeba mieć  wiedzę a nie oprzeć się "na plotach". 

Ruszając i próbując określić  zjawisko tolerancji  w Malborku, to tak jakby rzucić się „z motyką na słońce”. Tu nie wystarczą  ramy jednego artykułu. To nawet nie poruszyło wierzchołka swoistej  góry lodowej. Niemniej miało na celu poruszyć umysły, i sprowokować do ogólną środowiskową dyskusję na tym czy jesteśmy tolerancyjni, co tolerujemy i w jakich obszarach jesteśmy bardziej a w jakich mniej. 

To wszystko leży po Państwa stronie. 
Zapraszamy do korespondencji na ten temat, opinii, udziału w dyskusji, wypełnianiu ankiet, etc. Piszcie na adres gazeta-obywatelska@wp.pl, piszcie w komentarzach (nie zapominając o podaniu prawdziwych danych i odpowiedzialnie  – bo gramy jedynie z podniesioną przyłbicą)

Odpowiedzmy sobie czy jesteśmy tolerancyjni? Co stanowi o takich czy innych postawach, gdy się tak głębiej zastanowimy. Życząc sobie i Państwu wszystkiego mądrego, by nas spotykało, życzę jednocześnie  refleksyjnej lektury.  
Krzysztof Hajbowicz

1 komentarz: