w pracowni prof. E. Sitka 1986r. Obecnie profesor na Wydziale Rzeźby w ASP Gdańsk. Prace swoje prezentuje w prestiżowych galeriach w kraju (Gdańsk, Elbląg, Wrocław, Poznań, Kraków, Warszawa)
i za granicą (Niemcy, Holandia, Belgia, Szwecja, Francja, Szwajcaria, USA).
Pierwszy wielopoziomowy wernisaż opatulony nową odsłoną wieży ciśnień
.
Robi wrażenie i jest czym radośnie, lokalnie patriotycznie serce dumnie nakarmić. Ot tam taka Łódź za przeproszeniem. Przerobili sobie te fabryki włókiennicze w przybytki kultury i robią furorę w całej Europie. A nasz Malbork nie gorszy - "Szkoła Łacińska", "Szpital Jerozolimski" no a i teraz ta Wieża. To kolejne przybytki przestrzenni zmian. Urzędnicy piszą że w ramach rewitalizacji. I tu by wypadało pokłon tej całej Rewitalizacji. Ona zazwyczaj mi się kojarzyła ongiś z paskudnym wykładaniem kamiennym brukiem rynków i ryneczków miast polskich i zagranicznych europejskich.
Dopiero w Malborku odkryłem namacalnie odkrycie,
że za zmianą wizualną - naprawdę (nie na urzędniczym papierze jeno) - idą działania prospołeczne.
Uaktywniające ludzi z określonej przestrzeni, uaktywniające ich dostęp do wielu potrzebnych nam obszarów. Że to także zmiana mentalna. No i w tej zmianie mentalnej - co było kwintesencją rozmowy powernisażowej z miłymi odbiorcami sztuki na przystanku MZK przy wieży ciśnień, przy pl. Słowiańskim.
Wyszliśmy właśnie z wernisażu i mieliśmy akurat tyle czasu, by porozmawiać, tak od serducha. Między innymi o tej miłej dumie, która się rodzi - kiedy innym pozamiejscowym mówimy właśnie o "Szkole Łacińskiej", "Szpitalu Jerozolimskim" czy też o zjawiskach takich jak MaKUL@TURA, czy Fabryka Inicjatyw.
Te dwa pierwsze przybytki, plus teraz wieża ciśnień - fajne są. Kiedy życzyłem więcej takich Krzysztofowi Andruszkiewiczowi, dyrektorowi Malborskiego Centrum Kultury i Edukacji jeszcze kilku takich ... co by może z salą widowiskową, kinem i jakim innym kulturofajnym, itp... Ten był jęknął dyskretnie, szepcząc jak mantrę "jak by były w budżecie pieniądze i na to ... to i z chęcią".
Niemniej jest wieża, a wieży jak trzeba i obecnie się dobrze zapowiada - od poetów, środowiskowych streetworkerów pracujących z młodzieżą "rewitalizacyjnie" przez harcerzy, punkt konsultacyjny, po możliwości koncertowo, wernisażowe i inne.
Niesie kolejny miły akcent dla samych mieszkańców i tłumu turystów, którzy przyjeżdżać będą ... i po zwiedzeniu zamku, odkryją ... że Miasto - to równie bardzo ciekawe jak ta poukładana śliczniusia "kupa cegieł" (znam takich, co tak mówią i nie wcale złośliwie jeno z sympatią) nad Nogatem. Ponoć największa nie tylko w Europie.

Dyrektor Krzysztof Anuszkiewicz jeno tylko delikatnie przypomniał, że jeszcze galeria Żółta w Szkole Łacińskiej, "NOVA" - w Szpitalu Jerozolimskim. Co artyści z Gdańska szturmem nas nie wezmą, bo galerii ci u nas dostatek i ... zaprasza.
Więc tak na dobrą sprawę mają społeczności ościenne (np. Gdańsk) czego nam Malborczykom i ... hm paniom Malborkom zazdrościć.
A aby obejrzeć wystawę prac profesora trzeba się nabiegać po schodach, chociaż warto no i winda jest. I wbrew malkontentom działa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz