sobota, 4 lipca 2020

Malborska książnica pedagogiczna

Zgaduj zgadula, gdzie mieści się ta biblioteka ...

Kolejna porcja nowości książkowych w Bibliotece Pedagogicznej w Malborku!

Gdyby Was ktoś spytał; gdzie mieści się w Malborku Biblioteka Pedagogiczna ... czy każde (z Was) umiałoby odpowiedzieć natychmiast i ... prawidłowo?!

Kłopot w tym, że chyba nie każdy mieszkaniec grodu wie, gdzie takowa biblioteka się mieści. Taka teza wynika z rozmów z pracownikami tejże biblioteki i z naszego redakcyjnego oglądu oraz przypadkowych rozmów z Malborczykami. Nie wszyscy wiedzą w mieście a Biblioteka Pedagogiczna to, w wielu wypadkach, najrzetelniejsza skarbnica wiedzy tematycznej. 




Niekoniecznie internet i wujek Google. Ten kto lubi zapach książki, uspokaja go i lepiej pozwala się uczyć, zdobywać wiedzę i znajomości tematów, ten co szuka fachowych, branżowych, naukowych i pragmatycznych nowin - to co szuka ... odnajdzie właśnie w "pedagogicznej". 

Tak było, jest i miejmy nadzieję będzie - mimo inwazji tabletów, "kompów", smartfonów i "telewizorniowych" programów. Często jeno pobieżnych - jeśli chcą się nawet nazywać popularnonaukowymi, albo niestety ogłupiających, czasowo ograniczonych. 

Upstrzonych reklamą gaci, np. wczasów w mazurskim pensjonacie "Koziebobki Dolne", lubo kiecek, perfum markowych, lub telewizora z "FULL coś tam" np.  z milionami odcieni kolorów i okazyjnie na raty. Konia  z rzędem temu, kto "po drodze" oglądania - się nie pogubi! Nie mówiąc już ... przyswoi przyzwoicie wiedzę, by pamiętać! Podejrzewamy, że i tak odbije się czkawką perfum, telewizora na raty i jedynych w swoim rodzaju (dawniej "niewymownych") gaci w kolorze fiołkowym   - wszystko upstrzone, jak nie ufajdane będzie powyższym, w pamięci nie tylko tej. tzw krótkiej. 

A książka ...?

Nie narzuca tempa czytania, przeglądania. Nie potrzeba pilota, by cofnąć i powtórzyć - wystarczy palcami poprzerzucać kartki. 

Można z książką do łóżka, ekstremiści nawet do łazienki,  przy biurku, na podłodze, na kocyku w ogródku w oparciu o drzewo, w oparciu o swojego(ją) partnera(kę) mając oko na maluchy, można z ulubionym zwierzakiem domowym np. Syberianem Husky, "Yorkiem" u boku lub chomikiem. 

Można zagłębić się w obszary niczym nieskażonego czytania i rozkoszy myślenia, w sobie ulubionym czasie i we własnych indywidualnych preferencjach. 
Książka daje cały szereg nie tylko myślowych możliwości twórczych i kreatywności. Tylko nie oponuj argumentem, że książki ... "teraz takie drogie"! Nie wdając się w szczegóły, póki co, biblioteki są bezpłatne. 
Wystarczy ruszyć hm - no Wiecie co ... i pójść do biblioteki nie wydając ani grosika, no chyba, że na paliwo lub bilet - aby dojechać, dotrzeć na miejsce.

A teraz clou artykułu 



... gdzie mieści się w Malborku siedziba i biblioteka, czytelnia i cała reszta Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Gdańsku Filia w Malborku?

Proste tak naprawdę. Bowiem mamy ją często przed naszym nosem - wszak przy  Placu Słowiańskim  5 (budynek Urzędu Miejskiego). No jakby kto spytał np.  - "gdzie siedziba  np. Solidarności?", to pewnie wiele więcej osób, by wiedziało. Ale ta solidarnościowa siedziba to zaledwie kajutka w porównaniu z pomieszczeniami i zasobami biblioteki pedagogicznej. Choć wejście do budynku ... to samo! 

Agnieszka Predygier, kierownik filialnej biblioteki pedagogicznej w Malborku oraz pozostałe grono współpracowników zastanawiają się nad szczególnym odznaczeniem miejsca. Może dodatkowa flaga obok tej wiszącej, solidarnościowej ...? 

Jedno wejście, obok postument upamiętniający malborskiego bohatera przestworzy, szybownika Ferdynanda Schulza. To swoiście znaczne miejsce do zapamiętania ... bo warto!




Zasoby zacne, ba możliwość ściągnięcia jakiejkolwiek pozycji książkowej będącej w zasobach wojewódzkich i krajowych. 


To tylko malutki skrawek aktualności i nowości
Ta malborska książnica, to skarbnica wiedzy poważnej naukowej, popularnonaukowej, bibliografii wszelakich a encyklopedycznych - nie tylko dla nauczycieli, uczniów, studentów! To sezam nieotwierający się przed każdym, kto ciekawy wiedzy, świata i mądrości. 

Ale jest jeden warunek! A nawet kilka;
  • Trzeba znać literki alfabetu łacińskiego i umieć czytać po polsku, ale też  można jak trzeba to i po angielsku, i innemu (wtedy nawet cyrylicę trzeba by znać!). 
  • Trzeba przestrzegać regulaminu. 
  • Trzeba dbać o wspólne dobro - wypożyczone książki.

i kilka tam takich podobnych (co można wyczytać, wywiedzieć się w kontakcie z sympatycznymi pracownicami biblioteki) 

Baa, jak tylko można będzie a było tak przed pandemią - bibliotekarze z tego miejsca nie ograniczyli się jedynie do wpisywania w bazy danych wypożyczeń i zwrotów książek i całej tej żmudnej pracy bibliotekarskiej (a jest tego bardzo sporo, wierzcie mi wychowałem się w rodzinie mając i bibliotekarkę, i polonistkę).

Organizowali wiele ciekawych spotkań, działań na rzecz mieszkańców i środowiska. Poza tym dysponują świetnie wiedzą i potrafią doradzić co i jak, w poszukiwaniach określonego tematu czy obszaru wiedzy. 



W ogóle, podobnie  jak jest gdzie indziej - ale Malbork ma szczęście do bibliotekarzy, archiwistów - szczególne. To bardzo życzliwa i kompetentna społeczność czy to w bibliotekach szkolnych, publicznych miejskich czy w tejże pedagogicznej. Filii Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Gdańsku

- Zachęcamy do wypożyczania nowych książek z literatury psychologicznej, pedagogicznej itp. Czekają na Was znani i cenieni autorzy polscy i światowi ze swoimi nowymi propozycjami, a także Ci mniej znani, których książki pojawiły się po raz pierwszy w naszej książnicy - powtarza Izabela Hirsz-Leopolt nauczyciel bibliotekarz "malborskiej pedagogicznej". A my przyłączamy się do tej zachęty jak najbardziej, sami zresztą często z ich zasobów korzystając i "do pracy", i dla poszerzania wiedzy i ciekawości prywatnej. 

spisał i zachęcał w imieniu Redakcji
BANWI

Biblioteka Pedagogiczna w Malborku zaprasza do swojej siedziby przy  Placu Słowiańskim  5 (budynek Urzędu Miejskiego) oraz do przeglądania katalogu bibliotecznego dostępnego na stronie www.pbw.gda.pl. W razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt: tel. (55) 272 25 14,   e-mail: pbwmalbork@pbw.it.pl

środa, 24 czerwca 2020

Dziecko realnie wsparte?

Wsparcie psychologiczne dla dzieci w czasie pandemii

ngo.pl - Publicystyka - Łukasz Droździk - 23 czerwca 2020

Gdy w marcu szkoły i organizacje pracujące z dziećmi i młodzieżą przeszły na zdalny tryb funkcjonowania, nie tylko lekcje trzeba było przenieść do świata wirtualnego, co już wywołało niemały chaos i udało się z różnym skutkiem. Z dnia na dzień zagrożona została też pomoc psychologiczna dla dzieci i prowadzone dotychczas terapie. Pojawiły się też nowe problemy, lęki i zagrożenia, z którymi dzieci same sobie nie radzą.




Poczucie bezradności i obciążenia

W świetlicy środowiskowej „Grodzisko” w Gdańsku, wspieranej przez Fundację Pomocy Dzieciom „Pociecha”, zazwyczaj dzieci mogą spokojnie odrobić lekcje, przygotować wspólnie posiłek, ale też uczą się funkcjonowania w grupie czy radzenia sobie z konfliktami pojawiającymi się wśród rówieśników. Oprócz zajęć artystycznych i edukacyjnych odbywają się tam spotkania psychoedukacyjne, profilaktyczne i socjoterapeutyczne.

Pandemia zafundowała nam zupełnie nowe funkcjonowanie w codziennym życiu. Zajęcia lekcyjne, spotkania ze znajomymi przeniosły się do świata wirtualnego. Wydaje się, że dzieci dobrze znały ten świat wcześniej, jednak wtedy same decydowały o tym, kiedy i z kim będą się kontaktowały. Nagle wszystko zostało przeniesione do strefy online i zarówno dzieci jak i rodzice stanęli przed nowymi wyzwaniami, co u niektórych wywołało stres i frustrację – mówi psycholożka Justyna Dziewit z Fundacji Pomocy Dzieciom „Pociecha”.

Z jednej strony dzieci cieszyły się z tego, że nie muszą chodzić do szkoły, z drugiej szybko zaczęły tęsknić za rówieśnikami i wspólnie spędzanym czasem. Skargi dotyczące, między innymi ilości zadawanych materiałów i zauważalne poczucie bezradności, zdaniem Justyny Dziewit mogą świadczyć o tym, że nowa rzeczywistość dla wielu dzieci stała się ciężarem.

Pedagodzy z „Pociechy” odnotowali też spadek aktywności dzieci w zajęciach online organizowanych przez świetlicę. Gdańska świetlica dosyć sprawnie przeszła na kontakt zdalny, wykorzystując media społecznościowe i zwykły telefon. W aplikacji Messenger powstały grupy wsparcia – osobna dla starszych wychowanków, osobna dla rodziców mniejszych dzieci, które jeszcze nie korzystają z telefonu.

Na pracę psychologów, pedagogów i socjoterapeutów w okresie pandemii Fundacja Pomocy Dzieciom „Pociecha” otrzymała grant od Fundacji ING Dzieciom. Specjaliści codziennie kontaktują się z dziećmi, monitorują ich nastroje i zapraszają do wspólnych zajęć.

Justyna Dziewit: – Proponujemy dzieciom gry i zabawy, które rozwijają ich wyobraźnię i inspirują do realizacji własnych pomysłów. Podpowiadamy, co mogą robić w wolnym czasie, na przykład wykonać największą wieżę z tego, co mają w pokoju albo ułożyć obrazek, wykorzystując przykładowe tangramy. Zachęcamy, aby dzieliły się z nami zdjęciami i filmami z tych zajęć. Pedagodzy uczą także dzieci, czym jest mindfulness i podają przykłady ćwiczeń w ramach treningu uważności, które mają im pomóc w radzeniu sobie ze stresem. W pracy z dziećmi „Pociecha” duży nacisk kładzie na wzmacnianie więzi rodzinnych, dlatego w zajęciach dzieciom często towarzyszą ich rodzice czy opiekunowie.

Każda rozmowa z dzieckiem jest sukcesem

O sprawnym przejściu na zdalny tryb pracy i pomocy mówi też Paula Włodarczyk – koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, prowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę:

„Kiedy okazało się, że musimy przejść na pracę zdalną, zastanawiałam się, czy damy sobie radę. Dla wszystkich była to nowa i trudna sytuacja, ale dzięki wysiłkowi całego zespołu nie zostawiliśmy dzieci bez pomocy nawet na jeden dzień. Mało tego, z początkiem marca przeszliśmy na 24-godzinny tryb pracy przez 7 dni w tygodniu”.

O tym, jak bardzo dzieciom i młodzieży potrzebny jest telefon zaufania, świadczy liczba połączeń i wiadomości. W kwietniu pedagodzy i psychologowie przeprowadzili 3748 rozmów, odebrali 1477 wiadomości wysłanych przez formularz na stronie oraz podjęli 50 interwencji ratujących życie.

W większości z prośbą o pomoc zwracają się dzieci w wieku 13-15 lat, młodzież w wieku 16-18 lat oraz dzieci w wieku 10-12 lat. Liczba odebranych telefonów zmniejszyła się na rzecz blisko dwukrotnego wzrostu liczby wiadomości, które dzieci wysyłają poprzez formularz. Tę zmianę Paula Włodarczyk tłumaczy faktem, że dzieci więcej czasu spędzają teraz z rodzicami czy rodzeństwem i coraz trudniej znaleźć im czas i miejsce na swobodną rozmowę. Zmieniła się jednak nie tylko forma kontaktu, ale też poruszane tematy.

Paula Włodarczyk: „Nadal najczęściej poruszanym tematem w rozmowach z dziećmi jest kwestia zdrowia psychicznego, ale zmiany odnotowaliśmy na kolejnych pozycjach. Przed pandemią na drugim miejscu znajdowały się relacje z rówieśnikami, dziś to miejsce zajęły relacje z rodziną. Tu mówimy o kłótniach z rodzicami, uzależnieniach rodziców i opiekunów, przemocy, która nagle pojawiła się w domu, na przykład w związku ze stresem i napięciem w wyniku utraty pracy bądź zdalnego trybu pracy”.

Dzieci mówią też o strachu przed samym wirusem. Dzwonią dzieci samotnych rodziców – pracowników służby zdrowia, które boją się, że zostaną same, kiedy rodzic zostanie poddany kwarantannie.

Dzieci sygnalizują nowe problemy. Jednym z najistotniejszych, które wymienia Paula Włodarczyk jest nagła utrata możliwości terapii psychologicznej, z której korzystały do tej pory czy dostępu do leków. Nie wszyscy specjaliści przeszli na tryb pracy zdalnej.

Podstawą pomocy w takich przypadkach jest stworzenie dziecku bezpiecznej przestrzeni do opowiedzenia o swoich trudnościach. Telefon Zaufania jest miejscem, w którym dziecko może czuć się wysłuchane, usłyszane i zrozumiane, czego często nie ma w domu.

Każda rozmowa z dzieckiem jest sukcesem, bo to oznacza, że nam zaufało i zdecydowało się zadzwonić w trudnej dla niego sytuacji. Przełamało swój lęk, bariery – bardzo często spotykamy się z długą ciszą po drugiej stronie i dopiero po pewnym czasie dziecko się odzywa – dodaje Włodarczyk.

W sytuacji, kiedy dziecko doznaje krzywdy lub zagrożone jest jego zdrowie lub życie, psychologowie i pedagodzy pracujący w telefonie mogą interweniować. Mogą nawiązać kontakt z otoczeniem dziecka, jeśli poda ono dane szkolnego psychologa, nauczyciela czy wychowawcy w domu dziecka. Na mocy porozumienia z Komendą Główną Policji pracownik telefonu zaufania może wezwać do dziecka funkcjonariuszy lub pogotowie, jeśli życie bądź zdrowie dzwoniącej osoby jest zagrożone.

Utrudniony dostęp do edukacji zdalnej

Fundacja Polskie Forum Migracyjne udziela pomocy psychologicznej dzieciom uchodźczym, które mieszkają w ośrodkach dla cudzoziemców na Mazowszu. W jednym z tych ośrodków w maju pojawiło się ognisko koronawirusa. Na 111 mieszkańców, u 63 osób testy potwierdziły wynik dodatni. Okazało się, że w okresie pandemii dzieci potrzebują częstszego kontaktu z psychologiem, a same spotkania są teraz trudniejsze niż wcześniej. Treści, które dziecko kiedyś mogło przekazać na jednym spotkaniu twarzą w twarz, teraz wymagają kilku spotkań online.

„Większość dzieci, z którymi pracujemy, ma za sobą szereg traumatycznych doświadczeń: przemoc, prześladowanie, porwania, zagrożenie życia i zdrowia, przymusowa migracja, czasem deportacja, a nawet przymusowe umieszczenie w strzeżonych ośrodkach zamkniętych. W czasie pandemii nasiliły się u dzieci lęki o życie i zdrowie ich rodziców. Widać to zwłaszcza u dzieci samotnych matek, które boją się, że jeśli mama zachoruje, będą deportowane do krajów pochodzenia, czyli do miejsc, w których niejednokrotnie mieszkały ze sprawcami przemocy” – twierdzi Marta Piegat-Kaczmarczyk, psycholożka pracująca z dziećmi uchodźców od dwudziestu lat.

Dzieci uchodźcze doświadczają obecnie także ogromnej trudności w dostępie do edukacji. W ośrodkach brakuje komputerów, a bariera językowa i brak znajomości programów typu Librus są dodatkowymi przeszkodami.

Epidemia i wywołane przez nią uczucie niepewności jutra, samotności, odizolowania oraz brak kontaktu z polskimi rówieśnikami i nauczycielami spotęgowały lęki, nad niwelowaniem których psychologowie do tej pory pracowali. Dzięki środkom pozyskanym z grantu od Fundacji ING Dzieciom możliwa jest bardziej intensywna praca psychologiczna, dzięki której dzieci nie tracą pozytywnych rezultatów dotychczasowej terapii.

Karolina Czerwińska, koordynatorka projektów w Fundacji PFM, jako główny rezultat terapii wskazuje umiejętność rozpoznawania przez dzieci narastającego w nich zdenerwowania, które mogłoby łatwo zamienić się w złość i agresję. Poznanie konkretnych sposobów reagowania na ataki złości, paniki czy lęku pomaga im w wyciszaniu nerwowych zachowań. Dzięki temu rodzicom łatwiej zrozumieć, co się dzieje z ich dziećmi.

Sytuacja pandemii pokazała, jak istotne jest psychologiczne wsparcie dzieci na co dzień i sprawne reagowanie w nowych warunkach. Niepewność jutra, strach o zdrowie najbliższych i odizolowanie od rówieśników to dla wielu dzieci zupełnie nowe doświadczenie. Nie wszystkie mają w sobie na tyle odwagi, by poprosić o pomoc specjalistę. Nie wszystkie też wiedzą, gdzie tę pomoc znaleźć. Dlatego tak istotna jest przede wszystkim uważność dorosłych i reagowanie na niepokojące sytuacje.

Jak mówi Paula Włodarczyk:
nie trzeba być psychologiem, by zauważyć, że coś złego dzieje się z drugim człowiekiem. Czasami wystarczy okazanie zainteresowania, by dziecko czy dorosły się otworzyli, a wtedy zdecydowanie łatwiej znaleźć rozwiązanie, odpowiednią pomoc.
 Łukasz Droździk
https://publicystyka.ngo.pl/wsparcie-psychologiczne-dla-dzieci-w-czasie-pandemii

wtorek, 23 czerwca 2020

Dzień Ojca

Dzień Ojca – święto będące wyrazem szacunku i wdzięczności ojcom. W Polsce obchodzone jest corocznie 23 czerwca (od roku 1965).(Wikipedia)

Pamiętacie tak samo jak ... o Mamie?!

.
"Tata" ... nieustanne oczekiwanie na to słowo, czy pierwsze (usłyszane) będzie "Mama" ...? Oczywiście najczęściej to ostatnie padnie z małych usteczek prawie niezrozumiale, ale ...




Dzisiejsze czasy różnie wpływają na to, co ongiś stanowiło o trzpieniu i kręgosłupie pojęcia rodziny. Stąd też teraz różne sposoby myślenia i walki o porządek rzeczy. Ale nie o tym teraz.

Dziś jest taki dzień, w którym - czym człek starszy - tym bardziej się rozpływa w oczekiwaniach, swoich przeniesieniach, racjonalizacjach i w ogóle myśleniu. 

Słowo "tata" - to dla młodego ojca i duma, poczucie obowiązku, poczucie ... można by tak dużo i długo wymieniać. Ale i czasami jakoś te poczucia nie są tak do końca pojmowane. Mama bardziej, z różnych przyczyn, to ma w sobie. Ojciec, cóż czasem nie dorasta. Na szczęście to moje, podparte jedynie życiowymi przypadkami spotykanymi w byłej pracy zawodowej, własnymi obserwacjami, doświadczeniami i literaturą, medialnymi doniesieniami i czasem statystyką. 
Być może jest zupełnie inaczej. Ale dziś to kompletnie nie jest ważne. Dzisiaj ważne jest to, że w Polsce obchodzony jest właśnie Dzień Ojca!

Pamiętajcie kochane Dzieciaki!

Czym człek starszy, tym mu się wydaje, że coraz więcej rozumie. Chociaż zdaje sobie sprawę, że coraz mniej wie i tak samo ... wie, że ta zdobyta wiedza to - nie wszystko. 

Zmieniają się i priorytety, i przekonania, i ich zrozumienie. Ale jak córka (czy syn nieco inaczej, czy nawet po dziecinnemu, czy po męsku) powie; "kocham cię tato". Rozpływasz się człowieku jak pod dotknięciem czarodziejskiej różdżki. No w każdym bądź razie ja tak mam. Mógłbym tak długo i namiętnie opisywać jak ukochane córeczki tatusia, potrafią (lub samo myślenie o nich) "okręcać" ojców "twardzieli" wokół swoich malusich, małych czy całkiem zgrabnych dorosłych paluszków. 

Nie wiem jak chłopaki ale tam też pewnie ta chemia działa. W każdym bądź razie pokłady miłości do własnych dzieciaków rosną wraz z wiekiem i doświadczeniem. Kontestujemy ze smutkiem, że sami w dzieciństwie, latach młodości czy z braku rodzica - nie docenialiśmy tej wartości. Musimy to wziąć pod uwagę przy korekcie dzisiejszego oczekiwania na życzenia. Czasem onego nie doświadczysz. 

Z różnych przyczyn ... a to, że Twoje "Maluchy" są w okresie buntu nastolatków, lub innego buntu, jakiegoś czegoś co im akurat przychodzi do łbów młodych. Czasem po prostu wylatuje im z głowy. No bo, mając Cię na co dzień - kompletnie zapominają, że wypadałoby, że w ogóle jest taki dzień.

Tak to jest i to wcale nie oznacza, że  coś tam złego, że Ciebie nie lubią, nie kochają ... no bo o Matce nie zapomniały, o Dziadkach też nie ... a o Tobie tak. 

Cóż, przejdzie im, taki już los facetów (czasami). 
W pewnym sensie po trosze samymi wielokroć jesteśmy winni, czasem natura, ewolucja kultury, trendy, etc. Jeśli będziesz dziadkiem to się "zwróci". Mama zawsze przytuli a w pewnym wieku przytulenie ojca ... no to siara! Czy tam jakoś. Faceci "się nie przytulają ...". Za taki przekaz, temu, kto tak twierdzi nogi z tylnej części ciała trzeba by było powyrywać. Ale cóż, różne przypadki wokół siebie mamy i różnych siejących teorie - spod dużego palca też. 

Dlatego nie panikuj - jak tych życzeń dzisiaj nie złoży Tobie Twoje Maleństwo "ochnastoletnie" (bo zapomniało, jak wynieść śmieci - choć to głupie porównanie - ale mechanizm ten sam). 

Czy te dwudziestoparoletnie - bo buduje buntowniczo właśnie swoje gniazdo lub zbuntowane znosi gałązki, lub wysiaduje WŁASNE! odrębne, samorządne - udowadniając całemu wszechświatowi swą niezależność, dorosłość, swoje autonomiczne pojmowanie i budowanie, etc, etc ... Przyjdzie taki czas, że słowo "Tata" będzie miało takie samo (w Ich sercu) znaczenie co słowo "Mama". 
Życzę Tobie drogi Czytelniku - jeśliś ojcem - Byś tego doczekał i mógł się cieszyć jego dźwiękiem dorośle brzmiącym, za własnego życia.
BANWI


Dzień Ojca - Obchody zapoczątkowane zostały w Stanach Zjednoczonych, gdzie po sukcesie Dnia Matki pojawiły się głosy, by ustanowić święta również dla pozostałych członków rodziny. Dzień Ojca wydawał się naturalnym dopełnieniem. Pierwsze obchody święta odbyły się 19 czerwca 1910 roku w miasteczku Spokane w stanie Waszyngton za sprawą Sonory Smart Dodd, córki weterana wojny secesyjnej Williama Smarta. Sonora Dodd, dowiedziawszy się o ustanowieniu Dnia Matki (3 lata wcześniej, w 1907) wpadła na pomysł, by analogiczne święto wprowadzić dla uczczenia trudu opieki nad rodziną i zasług wszystkich ojców – w szczególności jej własnego, który po śmierci matki samotnie wychowywał ją oraz pięcioro młodszego rodzeństwa. Wydarzenie miało charakter lokalny, a starania o wprowadzenie go na skalę krajową nie przyjęły się przez kolejnych kilka dekad. Dopiero prezydent Nixon w 1972 roku oficjalnie ustanowił Dzień Ojca. 

Choć w Polsce święto to ma już kilkudziesięcioletnią tradycję, do tej pory nie dorównało popularnością Dniowi Matki
(źródło - Wikipedia)

sobota, 20 czerwca 2020

Malborskie Centrum Wolontariatu

Otrzymało dotację z Narodowego Instytutu Wolności 

Podzielili się tą wspaniałą informacją i z Lokalną Gazetą Obywatelską! 

Napisali m.in; "W ramach programu przeciwdziałania skutkom #COVID19 dla organizacji pozarządowych, otrzymaliśm dotację z Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego pt. "Wolontariusze walczą z COVID19". Kwota przyznanej dotacji: 37 000,00 PLN" - poinformowali.



Budżet projektu zakłada m.in.: zakup środków ochrony osobistej dla wolontariuszy, zakup paliwa do samochodów, którymi wolontariusze pomagają innym, wsparcie coachingowe wolontariuszy oraz finanse na paczki żywnościowo-chemiczne dla stu rodzin z terenu Powiat Malbork, które znalazły się w ciężkiej sytuacji finansowej spowodowanej epidemią #coronavirus.


"Działamy w porozumieniu z Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Malborku oraz Miasto Malbork

Jeśli znają Państwo rodziny, które ucierpiały przez obecnie panującą sytuację - prosimy o kontakt  Postaramy się pomóc na ile to będzie możliwe" - proszą.

A my spieszymy nieść tą informację z całego serca życząc tej wspaniałej grupie, wspaniałych ludzi zorganizowanej w Malborskie Centrum Wolontariatu. 

Szacunek i POGRATULOWAĆ również ... spieszymy.

Przypomnijmy wśród wielu Oni wiodą prym w wolontariackich działaniach na rzecz nie tylko mieszkańców naszego Miasta. 
Więcej o Nich poczytacie klikając link https://www.facebook.com/wolontariatmalbork/

Do gratulacji dołączają się MALBORSKA RADA ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH
MALBORSKIE FORUM POMOCOWE oraz oczywiście redakcja blogu Lokalnej Gazety Obywatelskiej
BANWI
Fot arch. Fanpage Mlborskiego Centrum Wolontariatu
oraz Fanpage blogu Lokalnej Gazety Obywatelskiej

klikając na obrazek obejrzycie kontynuację słynnego maratonu #hot16challenge2, który i "dopadł" trzy ponad tygodnie temu wolontariuszy z Centrum. Wyzwanie rzucił im sam Burmistrz Malborka Pan Marek Charzewski  Jak napisali; 
"Podjęliśmy wyzwanie, z lekkim opóźnieniem - ale liczą się wpłaty na https://www.siepomaga.pl/hot16challenge więc i my dorzuciliśmy cegiełkę Ogromne podziękowania za pomoc w realizacji dla Katarzyna, że zgrała nas z rytmem 
Słowa: wolontariusze MCW pod przewodnictwem Igi! Muzyka: mega zdolny i ultra zdolny Jakub Chomiuk. Realizacja muzyczna: Radio Malbork 90,4 fm i cierpliwy Michał Seibert  Teledysk: niesamowity Kamil Gorczyński 












 




czwartek, 18 czerwca 2020

Przy ulicy Słonecznej w Malborku

Inna przestrzeń codzienności

.
Rodzinny Ogród Działkowy Kolejarz przy ul. Słonecznej w Malborku, powstał z inicjatywy kolejarzy węzła PKP Malbork siedemdziesiąt trzy lata temu. Wtedy to, jak wiele miejsc w mieście, i kraju tamtych lat - na cześć twórcy pojęcia materializmu dialektycznego Friedricha Engelsa, nosił jego imię a właściwie nazwisko. 
Od 1982 roku ogród przestał być zdominowanym przez pracowników kolei i już, i inni mieszkańcy miasta, mogli stawać się posiadaczami małych enklaw "własnej" zieleni. 


Tamte czasy wspominała jedna z osób, napotkana w niedawne słoneczne przedpołudnie (Imię i nazwisko - znane redakcji) zajmująca się pieczołowicie rosnącymi na Jej działce roślinkami i roślinami  (kwiatami, warzywami, krzewami i drzewami) - "Kiedyś chodziła specjalna komisja sprawdzając co na działce rośnie, ale to były inne czasy" - śmieje się. 

Teraz wraz z małżonkiem mają swoją odskocznię od codzienności i trosk. 

Dało się odczuć jak bardzo ta działka nadaje wiele sensu (jeśli nie sensów wszelakich) w treść Ich życia. 

Tak wyglądało podobnie, gdy rozmawiałem z innymi osobami pracującymi w te słoneczne przedpołudnie, na swoich działkach przy ulicy nomen omen ... Słonecznej. 

- "To taka inna przestrzeń w naszej codzienności ..." - Dało usłyszeć w  wielu wariantach wypowiedzi w rozmowach. Chwalili się swoimi kwiatami, pięknym kwitnieniem bujnych krzewów wczesnych ziemniaków, rozkwitłymi petuniami, lawendą, etc. Swoimi troskami z rożnych ogródkowych powodów. A to, że coś zżera pąki róż, bo słodkie i padło zaraz podejrzenie na mogące się skrywać w pustostanach sarny, lub jakimś cudem przełażące przez rozległe ogrodzenie wydawać, by się mogło szczelne, ale ... 



Wdawałem się w przeróżne rozmowy, nie mając zielonego pojęcia o pracy na działce.

Ot, mój Rodzic był fanem ogródka, w miejscu mojego dzieciństwa. 

On urzędnik poczty, ogród traktował jak dar, jak oddech od bezliku formularzy, liczenia tzw "dekad", organizowania pracy dawnych jeszcze UPT (Urzędów Pocztowo Telekomunikacyjnych). Ja jakoś nie przejawiałem entuzjazmu. 


Baa, nawet piekło sobie wyobrażałem nie z kotłami pełnymi smoły, tylko z biesami rozdającymi haczki, grabie wszelkim trafiającym do piekła potępieńcom. 

By za karę popełnionych grzechów - pielili, grabili, itp. 

Ale jak zdążyłem zauważyć, to dla wielu napotkanych tego słonecznego dnia 2020 roku - to było raczej niewysłowioną przyjemnością niż karą a dla wielu wydawało się rajskim wręcz zajęciem (tak jak ongiś dla mojego Taty, daleko w innym miejscu kraju).

Wtedy do mnie zaczęło dochodzić jak bardzo się potrafiłem mylić w swojej ocenie przyjemności i obowiązku dbania o enklawę zieleni. 
Nie umiałem wówczas docenić, bo byłem młody i co innego latało mi po łbie. Dbałość o ogródek, pielęgnowanie, grabienie, pielenie to było naonczas dla mnie właśnie "niezmiernie nudne"! Boże, jak teraz chciałbym się choć troszkę ponudzić ... Gdzieś mi się zadziało to pojęcie lata temu i chyba nie wróci. Szkoda? A może nie! 

Teraz pojawiły się inne priorytety i fascynacje. Dostępne wraz z wiekiem i niestety z wszelkimi bólami, chorobami i niesprawnościami dojrzałego wieku. To ostanie nie wzbudza miej fascynacji, a najzwyczajniej wkurza i zaraz ten "głos" w myśli, że trzeba się z tym pogodzić, taki już los i taka kolej rzeczy. "Gówno!"

Ale ta moja złość, pozwoliła mi bardziej zrozumieć owych pracujących tego dnia na działkach, tych relaksujących się tam i tych podlewających, pielących, grabiących w promieniach nielitościwie smażącego słoneczka. W obliczu i rojów bzyczących owadów pożytecznych i tych upierdliwych. 

Ćwirćwilujących ptaszków, ptaków ... tych chcianych kolorowych, których nazw nawet działkowicze nie znali i tych, co zżerają owoce z drzew (okrytych zapobiegawczo firankami, siateczkami, etc). 



Z tego mojego spaceru, wśród swoistego rajskiego ogrodu, gdzie pełno wszelakich zadziwiających, fascynujących przestrzeni i niesamowitej emanacji życia. Jakby w prosty sposób podsuwającej pomysł, że to co nas przestrasza, każe nam nienawidzić jeden drugiego politycznie,  bać się wirusa, złościć na urzędników i bezduszność procedur, etc. 


Pomysł na to, że wobec piękna życia, rośnięcia, kwitnienia, owocowania, "nasionkowania", trosk by rosło, radość, że ćwierka, że lata czy pełza to ... tamto złe ... co roimy sobie w głowach jest - mało ważnym! 
Bowiem istnieją takie inne przestrzenie codzienności, przy których wszelkie zło ... traci moc. A nam daje poczucie sensu życia i nieuchronności zmian. Ot taka kolej rzeczy. A to co powiedzą w telewizorni to ...

Dziękując moim rozmówcom, życzliwie i serdecznie dzielącym się swoimi przemyśleniami pięknego wtorkowego przedpołudnia 16 czerwca 2020 roku w przestrzeni Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Kolejarz" przy ulicy Słonecznej w Malborku   
- autor wpisu i zdjęć  "BANWI" - Krzysztof Tadeusz Hajbowicz